Opowiem wam historię, jestem ciekawa komentarzy.
W małżeństwie nie układało się najlepiej, on zaniedbywal żonę, dziecko. Ona czuła się jak więzień, wszystko co robiła robiła z myślą o nim, on miał to gdzieś. Ona zawsze była wesoła lubiła spotykać się z ludźmi a przy nim jakby wygasła. Rozmawiała z nim milion razy o tym co czuje, on obiecywał zmiany na lepsze.......ale to tylko obietnice były. Zmieniło się tylko to ze kiedyś ją bił a od kilku lat nie zrobił tego więcej. Przy niej pojawił się inny mężczyzna który wykorzystał to ze ona pragnęła miłości, omotał ją i ....ona zdradziła męża. Przyznała się mężowi do zdrady, maż wybaczył i byli dalej razem. Któregoś wieczora pokłócili się on ją uderzył i powiedział,, wtedy jak powiedziałaś mi o zdradzie nie dostałaś to dostałaś teraz,, czy ona ma myśleć że nalezało jej się i puścić to w niepamięć czy co ma zrobić?