Vegas
Mama Martynki i Zosi :)
Umi ja wiem, czemu mnie oddali. Chorowałam na celiakię. I ot, problem był. Jak mnie oddali do adopcji to była rodzina ze Szwajcarii chyba, nie pamiętam dobrze z opowiadań, byli lekarzami, zakochali się we mnie od 1 wejrzenia, ale jak dowiedzieli się o chorobie doktorka powiedziała, że ''chore dziecko to sama mogę sobie urodzic''. I już mnie nie chcieli. Potem Ci moi obecni rodzice się mną zauroczyli i mnie wzięli bez względu na chorobę.. jestem im bardzo wdzięczna i do końca życia będę.. a chorobę do 5rż miałam z głowy bo mama się mną porządnie zajęła
Kaamaa nie wiem czy tak sporo przeszłam.. miałam 1.5 roczku jak mnie wzięli z dd rodzice. Nic nie pamiętam. Obdarzyli miłością, domem i miałam szczęśliwe dzieciństwo
Myślałam tylko raz by biologicznych odnaleźc na słynnej nk. Znalazłam może ojca, nie wiem, bynajmniej imię, nazwisko i miejscowośc się zgadzają
Kaamaa nie wiem czy tak sporo przeszłam.. miałam 1.5 roczku jak mnie wzięli z dd rodzice. Nic nie pamiętam. Obdarzyli miłością, domem i miałam szczęśliwe dzieciństwo
Ostatnia edycja:
mogłabyś się pochwalić Martynką,pokazać im,że życie Ci się ułożyło itp. Może kiedyś Ci się uda .. Oddanie dziecka do adopcji nie jest najgorszą opcją- jeśli nie ma się innego wyjścia,to z dwojga złego lepiej oddać dziecko niż usunąć ciążę
