Oj widze,zenie wszystkie porody byly lekkie :

Moj tez wspominam raczej jak jakis sen.Zaczelo sie 12go w nocy tzn z 11go na 12go. kolo 14tej pojechalam z juz silnymi skurczami co 10minut do szpitala.dostalam zastrzyk i kazali mi isc na spacer.Wrocilam po 2h ale skurcze troche oslably choc byly co 5min.Odeslali mnie do domu.Zaraz po powrocie skurcze znowu byly silne i tak co 5minut.Poczekalam jeszcze do 24 i pojechalam spowrotem do szpitala.Bolalo juz bardzo ale rozwarcie na 1palec wiec kazali mi spac na patologii

Ale jak tuspac jak co 5 minut lapie Cie skurcz :

Rano po badaniu dalej bylo na 1 palec wiec kazali mi chodzic brac przysznic,kucac i takie tam.Dali mi kilka zastrzykow, czopkow i w ogole ale jedyne co sie dzialo to to ,ze bolalo coraz mocniej.Mialam juz dosc.W koncu kolo 16tej bylo rozwarcie na dwa palce i wzieli mnie na porodowke.Tam znowu zastrzyki, skakanie na pilce i prysznic.Potem podlaczyli mi juz oxy i kazali dalej skakac.Bolalo jak diabli.Pozniej chyba przebili mi pecherz a ja zaczelam juz blagac o cos przeciwbolowego.Polozna stwierdzila jednak ,ze dam rade :

Mialam problemy ze wspolpraca ale powiem wam ,ze poloznej trzeba sluchac chociazby wydawalo sie ,ze klepie bez sensu.(bez niej bym nie urodzila)Bole parte trwaly chyba ze dwie godziny i maly zaklinowal sie w kanale rodnym.Robilo sie niebezpiecznie a ja parlam jak wsciekla bez rezultatow.Kazali mi sie kalsc na boku na 3 skurcze a potem znowu przec normalnie.W koncu zawolali juz chyba lekarza do cc i w momencie kiedy on sie szykowal.Doktor troche ucisnela mi brzuch i maly wyszedl na swiat.Nasluchalam sie o wypychaniu dzieci ale to nie bylo kladzenie sie na moim brzuchu ani nic takiego.Chyba wsciekalbym sie gdyby po tych wszystkich bolach zrobili mi cc

Pamietam ,ze prosilam zeby mi nie dawali tej oxy ale dzis jakbym miala rodzic tyle czasu to mimo tych boli wzielabym ja odrazu przy tych silniejszych skurczach.
Przepraszam jesli kogos nastraszylam ale staralam sie opisac to tak jak pamietam(a naprawde chwile spedzone z synkiem sprawily ,ze juz zamazuje mi sie ten obraz)
A no i musze pochwalic mezusia.Chwilami wydawalo sie ,ze bardziej cierpi niz ja przez patrzenie na to wszystko ale BBBBBAAAAAAAAAAArdzo mi pomogl , mobilizowal do oddychania ,wachlowali dawal co chwile pic.