Hej dziewczyny. Wpadłam opisać co u mnie.
Psychiatra , bardzo sympatyczny, z wielka uwaga mnie wysłuchał. Wyryczałam się u niej bardzo, opowiedziałam i o sobie i o swoich problemach, obawach. I powiem wam dziewczyny że było mi lekko, przez ostatni miesiac tak sie nie czułam jak po wyjściu od niej. Niestety mam brać leki , na sen i rano aby w ciągu dnia aż tak bardzo się nie stresować, to też ze wzglęgu na moje serducho. Za tydzień kolejna wizyta. Chciałam po 8 tyg. macierzyńskiego wrócić do pracy aby zostawić resztę dla Zuzolka jak wyjdzie ze szpitala, wg pani doktor nie jestem gotowa i zaleca l4, musze jeszcze to przemyśleć. A u mojej niuni, tak sobie bez większych rewelacji... Oddechowo gorzej jest na 35 oddechach, podobno wczoraj miała bezdechy. Płytki krwi słabe na poziomie 34. Leukocyty po odstawieniu leków na ich podniesienie, spadają niestety. Kolejna próba karmienia bez powodzenia.Trzymajcie kciuki aby zaczeła jesć , to takie ważne dla niej.
Pozytyw to to że założono jej wejście główne i bedzie mniej kłuta. A i została zakwalifikowana do programu szczepienia synagisem, chyba nawet jest na forum o tym
https://www.babyboom.pl/forum/wczesniaki-f20/szczepienie-preparatem-synagis-12465/
Koszty tego szczepienia niebotyczne.
Lekarze w poniedziałek informowali mnie że stopniowo bedzie miała zmniejszaną dawkę gancykloviru a tu dziś dowiaduję sie że nie ponieważ ilość płytek wskazuje że organizm walczy z wirusem. Z tego co czytałam powinna mieć zmniejszaną, mam nadzieje ze lekarze wiedza co robią, tak się martwie. Odezwę sie za kilka dni kochane