Ja jeszcze chciałam wrócić do opowieści Kaji Maji,po prostu musiałam się przełamac .Wiem kasiu co to ból ,wierz mi ,bo omało nie straciłam dwóch najbliższych osób.W 1999 mój mąż zachorował na raka ,miał nienasieniaka .A w niedługim czasie mój Kamilek miał stan przedbiałaczkowy. Mąż został wysłany do warszawy ponieważ tutaj lekarze dawali mu 30 procent na przeżycie .I za to dziękuje ordynatorowi że wysłał adama do warszawy .Przez ten czas nie widziałam go prawie w ogóle ,ponieważ ja nie pracowałam (kamil miał 7 miesięcy)i nie mieliśmy pieniędzy praktycznie na nic .I do tego musieliśmy ratować kamila razem z doktorem Sobusiakiem a lekarz też był przerażony tym co się działo. Na szcz ęście lekarze męża odratowali (miał sprowadzane leki ze szwecji ) i potem miał operację na płucach .Zjednej strony usunęli mu cały jeden płat ( tam gdzie są trzy płaty) ,a z drugiej strony miał wyiskane guzy.Przeżyłto wszystko a nie było mu lekko wiedząc że musi walczyć z tym dziadostwem i cierpiał że nie może być przy kamilu.Ja miałam oparcie ze strony mojej rodziny która ratowała nas jak tylko mogła (choć wcześniej wiodło nam się dosyć dobrze).Ale nie uwierzyłybyście nigdy w życiu że jego rodzona matka odwróciła się od nas ,zwalając wszystko na mnie (że zrobiłam dziada z jej syna ).Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i mąż czuje się dobrze a nawet wrócił do pracy .U kamilka stan podbiałaczkowy nawrócił się raz ,ale ładowaliśmy w niego żelazo .Dziewczęta nie chcę was straszyć ,może któraś z was jest lekarką lub pielęgniarką ale nas uczulili lekarze z warszawy żeby chłopcom sprawdzać czy jądra weszły do moszny .Mój lekarz sobusiak za każdym razem sprawdza kamilowi jądra choć kamil ma już prawie 7 lat .Może nie powinnam tego pisać ale po opowieści kaji długo myślałam nad tym aż w końcu się przełamałam.Wam życzę zdrowych ,uśmiechniętych dzieci i żeby w życiu nigdy wam niczego nie zabrakło.Ja teraz cieszę sie każdym dniem ,nawet głupim kwiatkiem.Jestem szczęśliwa że noszę w sobie znowu nowu życie i nie przejmuję się czy przytyje czy też nie ,ważne jest dla mnie by urodziło sie zdrowe,dlatego tak dokładnie sprawdzam stan serduszka maleństwa. Tu mąż jak przechodził terapie.