Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Ewunia Ty jesteś dzielna kobietaja tu ledwo z moim jednym małym daje radę sprzątnąc i obiad ugotować, bo to żywe srebro,biega i dokazuje, a co będzie z dwójką
![]()
A tak z ciekawości zapytam-jaki był Twój drui poród?Bo ja liczę,że dziecko to wyskoczy przy kichnięciu;-)
skurcze parte miałam już na piłce, a ja nie czułam że to parte. Posżło to bardzo szybko i sprawnie...
:-) Ale to po mężu
Więc może mnie czekać większy sajgon niż przy pierwszym porodzie, mimo że pierwszy wspominam bardzo miło, ale to chyba dzięki temu, że był ze mną mąż i masował mi cały czas plecy, bo niestety bóle krzyżowe miałam
Choć porodu się nie boję, a raczej gojenia się rany po nacięciu. Po pierwszym porodzie męczyłam się 6 tyg żeby wszystko się ładnie zagoiło, strasznie wolno to szło. Bolało jak cholera, ja ryczałam, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. To chyba było najgorsze. Pamiętam jak jakiś miesiąc po porodzie poszłam do fryzjerki, stwierdziłam, że pofarbuję sobie w końcu włosy, bo Julki już niestety nie karmiłam piersią. Myślałam, że zwariuje, jak miałam 2 godziny na tyłku tam wysiedzieć 

Od tamtej pory odechciało mi się fryzjerów, a juz tym bardziej na miesiąc po porodzie 


Julka miała 62cm i 4400 wagi, a ja malutka, drobniutka:-) Ale to po mężu
![]()
a ja myślałam, ze ja mam kolosa, bo Julia miała 60cm...Tutaj muszę potwierdzić... z Julką nie miałam żadnych skurczy, szłam ją rodzić 9 dni po terminie, to szyjkę miałam zamkniętą na 47mm, zero skurczy i rozwarciaEwunia a powiedz Ty mi też miałaś tak, że wszystkie dolegliwości przy drugiej ciąży Ci się jakby szybciej pojawiały?
i baaaardzo duzo przytyłam








u nas dobrze :-) tylko Julka mnie zaczyna wkurzać, bo nauczyła się wszystkiego wymuszać krzykiem, i to tak przeraźliwym, że aż w uszach kuje... ;-) i przeważnie tym budzi Anię. Jak chodzi po domu, to muszę drzwi od naszego pokoju zastawiać, bo cały czas wali w drzwi... a tak to jest znośnie ;-) wczoraj byłyśmy u mamy na imieninach, to się wybawiła i wyszalała za wszystkie czasy. Jak nam usnęła w samochodzie o 21 to spała do 9. A Ania od 23 do 7 ;-) u nas zimno, ale chociaż jest słonko, to może się powietrze ogrzeje... 
niech próbuje... moja się nauczyła raczkować w tydzień czasu, najpierw pełzanie potem odpychanie aż w końcu poszła ;-) 

zobaczymy, wszystko przede mną ;-)