reklama

nasi mężczyźni...

moje szczęście wstaje o 5 a ja o 8-ej. więc wolę żeby mi śniadania nie robił :) bo musiałabym otworzyc oczy, żeby je zjeść. za to w sobotę i niedzielę- chętnie zjadam śniadanko w łóżku, o normalnej porze.
gorzej jak dzisiaj będzie chciał obiad w zamian :) bo ja mam lenia strasznego..
 
reklama
Moj nie chce juz ze mna po sklepach lazic po marketach bo mowi ze przez moje zachcianki bankrutem zostanie(ja mu mowie ze nie przeze mnie a dzidziusia ;D) i wkurza go moje niezdecydowanie czy chce ciastka czy jogurt...............
 
mój łapie się za głowę - specjalnie jechaliśmy do auchana po śledzie - kupiliśmy 2 rodzaje i co? śledzie są beeeeeeee - mąż je zje, nie ma się co dziwić, że tyle utył przez te 5 miesięcy ;)
 
a mój wstaje codziennie (oprócz niedziel) przede mną idzie po świeze bułeczki i robi mi śnadanko i kanapki do pracy...

za to ja mu robie obiad (lub moja mama ;) )

ostatnio stara sie byc kochany, ale ja jestem wredna i tego nie doceniam.
 
ja w ciazy a maz ma smaki i tyje....na szczescie po nim tego nie widac ;).....przy ok 186-8 wazy juz 89 kg....tatusieje ;D ;D ;D
 
mój misio raczej nie okazuje wiekszych uczuc brzusiowi
czasem pogłaska
a wczoraj w nocy tak mnie tulił, tak mówił do brzusia ładnie
nie pozanawałam go
staje sie coraz czulszy przez nasze amleństwo ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry