Hej Dziewczynki,
Mam raczej smutne wiadomosci. Niewiem czy pamietacie ale mialam bedac w Polsce usg to byl 6ty tydzien i nie bylo widac zarodka. Wrocilam do Irlandi i postanowilam spokojnie czekac kiedy to pojade do Polski za miesiac na kolejne usg bo tu nie robia wczesniej niz 12 tyg ile nie jest ciaza zagrozona.
No a mi sie pojawilo krwawienie wiec trafilam to na wizyte do szpitala. Dzis jest ok po 7 tygodniu i nadal nie ma fasolki, tylko pusty pecherzyk. Lekarka raczej nie dala mi szans, jako ze krwawie kazala czekac na samoistne poronienie

(( Za tydzien mam kolejne usg ale to chyba raczej aby sprawdzic ze wszysko sie wyczyscilo samo, nie mam juz sama ani nutki nadzieji

Wszyscy mi tlumacza ze czasem tak sie zdarza i generalnie kolejna ciaza po czyms takim jest w wiekszosci przypadkow bezproblemowa.
Przynajmniej teraz moj partner powiedzial ze jest gotowy na robienie kolejnej fasolki i bardzo jej chce. Ta ciaza byla dla niego kompletnym zaskoczeniem i na poczatku nie byl bardziej przerazony niz szczesliwy. Teraz sam powiedzial ze ekspresowo dojrzal emocjonalnie. Takze jak tylko juz bedzie mozna swiadomie i z ochota zabierzemy sie do roboty

Szkoda ze raczej musze sie wypisac z czerwcoweczek , bo wydawal mi sie to wspanialy termin.
Bede do Was zagladac i dam znac jak uda nam sie wytyczyc nastepny termin..
Wam i Waszym Dzidziom zycze wszystkiego Naj!
Rosnijcie zdrowiutkie!
pozdrawiam