Justi, Bobo dietę komponowałam sobie sama. Jakoś nie dla mnie te gotowce, gdzie mam z góry ustalony jadłospis.
Ograniczyłam ilość spożywanych kalorii do 1200 dziennie, a w związku z tym wykluczyłam z diety to co wysokokaloryczne - słodycze, cukier, wszystko co tłuste np. majonez, śmietanę zastąpiłam jogurtem, zero przekąsek jak np. chipsy i takie tam. Białe pieczywo zastapilam ciemnym, ryż tylko brązowy, kasze, mięsa nie smażyłam tylko gotowałam lub grillowałam. No i musiałam zapomnieć o piciu piwka, które bardzo lubię ;-)
Ogólnie na diecie byłam jakieś pół roku, potem stopniowo zaczęłam znowu wszystko jeść a mimo to waga stała w miejscu. To było ponad rok temu, w kwietniu zeszłego roku wróciłam do normalności. Jednak chyba przez tę zimę za bardzo się rozbestwiłam, bo zaczęło mi przybywać co nieco, więc postanowiłam trochę się ograniczać i rozruszać co nieco.
Wcześniej zumbowałam i trochę ćwiczyłam na orbitku. Teraz mam zamiar poszaleć z Chodakowską, ale chyba dopiero ze 3 treningi za mną.