justi82
Kubusiowa mama
Jestem i ja na chwilkę. Marta zgaga to jest takie palące coś w przełyku. Ja miałam przeokropną zgagę gdzieś od połowy ciąży. To była po prostu masakra, nie mogłam nic pic i jeść po godz 16, bo później ół nocy nie spałam. Manti jadłam garściami, jeszcze na patologii przed samym porodem. To była jedyna rzecz która mi pomagała. A i kisiel zgagę trochę łagodził.
