Franiowa Mamo i Mamo Paulinki, dziękuję za cenne informacje :-) Poćwiczymy i będzie ok, musi być. W piątek zapytam rehabilitanta jak to widzi. Na razie z bobathów ćwiczymy wstawanie z jednej nóżki i jakieś efekty są. Raz na jakiś czas Adaś sam z siebie zabiera się do wstawania z lewej nogi, ale już jestem spokojniejsza - wszystko najpierw robił na lewą stronę, a potem (czasem po miesiącu - dwóch) prawa dołączała.
Mi też się wydaje, że Adaś trochę tak jak Paulinka - wszystko zaczął za szybko i w pewnych sferach nie jest jeszcze na to gotowy. Pewnie stąd to stawanie na palcach, sposób raczkowania, siedzenia i stania.
Dziś na spacerze spotkałam znajomą mamę wcześniaczka - rówieśnika Adasia tylko z 29 tc. Chłopczyk jeszcze nie raczkuje, niedawno nauczył się turlać. Ale wiecie co - jak patrzyłam na niego to widziałam, że jego rozwój idzie tak harmonijnie, wszystko po kolei, w swoim czasie. Zdałam sobie sprawę, że Adaś idzie do przodu jak burza, ale coś za coś, brakuje niektórych etapów. Nie miał takiego czasu, że z upodobaniem bawił się stópkami na leżąco. Nigdy się nie turlał. Mam poczucie, że u niego czasami rozwój intelektualny wyprzedzał rozwój fizyczny, kiedy indziej na odwrót. W każdym razie - zawsze jakiś dysonans.
Irish, jeżeli dziecko cały czas płacze to może mielibyście możliwość zmiany rehabilitantki? Może o to chodzi? A że dzieci na bobathach też czasem płaczą to się zgadzam. Mój Adaś ostatnio ma taką fazę, że wszystko jest na nie - pzy vojcie płacze, przy bobathach marudzi.
Zastanawia mnie jednak, że piszesz, iż to co rehabilitantka robi z Twoim Adasiem nijak nie przypomina bobathów...
MamoPaulinki, chyba nasze dzieci miają wiele wspólnego jeśli chodzi o charakterek. Pisałaś, że Paulinka płacze przy ćwiczeniach rozciągających. Ja ostatnio usłyszałam od naszego rehabilitanta, że tak ruchliwego dziecka jak Adaś to nie widział, i że "nie wyobraża sobie co by to było jakby Adaś musiał na jakieś masaże chodzić"
