reklama

Nie widac zarodka

Chyba pójdę

A masz jakiekolwiek objawy?
U mnie objawy ciąży były dopiero w 7-8 tygodniu, a i to delikatne. Na becie 2200 nie miałam widocznego zarodka, był sam pęcherzyk. Zero objawów. Fakt, że w naszej państwowej przychodni nie mieli najnowszego USG. U mnie serduszko pojawiło się dopiero dwa tygodnie później. Najpierw było pusto, za tydzień zarodek, a za kolejny tydzień zarodek z serduszkiem. :)
Moim zdaniem lekarka nieopatrznie i niepotrzebnie rzuciła podejrzenie, aby ci nerwów napsuje. Mi bardzo znana neurolog powiedziała, że mój 2 latek ma rdzeniowy zanik mięśni albo dystrofię. 🙄 Co przeżyłam to moje. Zanim doszły wyniki badań, zanim skonsultowałam gdzie indziej, to z łóżka nie wychodziłam. Całe dnie wyłam, że go stracę. :( Bałam się, że umrze. Aż mąż wziął wolne, zajął się dzieckiem, bo nie byłam w stanie sobie z tym poradzić. Od teraz zawsze każdą poważniejszą diagnozę konsultuje z dwoma lekarzami. Conajmniej. I mimo splendoru, prof dr habilitowana, kobieta się pomyliła. Nie powinna była rzucać tak poważnych diagnoz na podstawie podejrzeń, bez badań. :(
 
reklama
Znalezione w sieci.
Screenshot_20220823-224541.png

"Do 5 tygodnia przyrost jest największy, min 66%, potem zwalnia". Dziewczyna ma przyrost 58%, a nie 10%. Nie spisywała bym ciąży na straty, a poczekała, bo mimo wszystko wygląda to obiecująco. Znam ciąże z gorszym przyrostem, a prawidłowe i donoszone. :)
 
U mnie objawy ciąży były dopiero w 7-8 tygodniu, a i to delikatne. Na becie 2200 nie miałam widocznego zarodka, był sam pęcherzyk. Zero objawów. Fakt, że w naszej państwowej przychodni nie mieli najnowszego USG. U mnie serduszko pojawiło się dopiero dwa tygodnie później. Najpierw było pusto, za tydzień zarodek, a za kolejny tydzień zarodek z serduszkiem. :)
Moim zdaniem lekarka nieopatrznie i niepotrzebnie rzuciła podejrzenie, aby ci nerwów napsuje. Mi bardzo znana neurolog powiedziała, że mój 2 latek ma rdzeniowy zanik mięśni albo dystrofię. 🙄 Co przeżyłam to moje. Zanim doszły wyniki badań, zanim skonsultowałam gdzie indziej, to z łóżka nie wychodziłam. Całe dnie wyłam, że go stracę. :( Bałam się, że umrze. Aż mąż wziął wolne, zajął się dzieckiem, bo nie byłam w stanie sobie z tym poradzić. Od teraz zawsze każdą poważniejszą diagnozę konsultuje z dwoma lekarzami. Conajmniej. I mimo splendoru, prof dr habilitowana, kobieta się pomyliła. Nie powinna była rzucać tak poważnych diagnoz na podstawie podejrzeń, bez badań. :(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry