Dzieki Blaszako!
miestety takie numery, jak podtykanie czegos w trakcie zabawy, czy tez karmienie drugim widelcem, albo nawet pierwszym i jedynym u mojej Nadki nie przejda. obserwacje z ostatnich dni- mowilam, ze platkow i danonkow, o ktore prosila na obiad i kolacje nie ma, wiec nie jadla nic. nie wiem, chyba wie, ze na sniadanie i tak dostanie miche kakaowej zupy(pomysl pan, jeszcze jak ja chodzilam do zlobka, dla dzieci, ktore nie lubia mlecznych zup, dostawaly czekoladowa. czyli mleczna z odrobina kakao) z lanymi kluskami, co lubi. wiec jakos do rana przetrzyma. przedwczoraj zjadla na obiad 2 banany, bo nic innego nie chciala. a ja po takim dniu,czy dwoch niejedzenia nie wiem naprawde, czy dawac jej to, co chce i cieszyc sie, ze je, czy nie dawac nic, i przetrzymac ja moze 3, czy 4 dni, zeby jadla cos bardziej wartosciowego. oczywiscie o kazdej porze jest w stanie zjesc paczka, czy inna slodka bule, ale to chyba nie metoda. u Nadki problem sprowadza sie do tego, ze powoli eliminuje wszystkie pokarmy, ktore do tej pory lubila, a nic nowego nie chce za zadne skarby swiata sprobowac. tak trwa juz od wrzesnia, czyli to nie jest chyba chwilowy kaprys.rosnac, rosnie, ale na wadze w ogole nie przybiera. nie wiem, moze zrobic jej jakies badania?