Mój trzylatek w tym roku poszedł do przedszkola. Od tego czasu pojawił się problem z brzydkim, bardzo kawaśnym zapachem z ust. Pod koniec października w piątek było naprawdę źle, a do tego tego doszło osłabienie i gorączka. Pediatra stwierdziła, że jest za wcześnie, żeby coś powiedzieć i pewnie to grypa żołądkowa, ale nie doszły żadne objawy potwierdzające jej przypuszczenie. Po trzech dniach zaczęło się przeziębienie i musiałam mojego synka zostawić na dwa tygodnie w domu. Nieprzyjemny zapach szybko zniknął i poszedł w niepamięć. Wczoraj synek wrócił do przedszkola i po jednym dniu problem się powtórzył. Wyszorowałam mu dokładnie ząbki, ale niewiele to pomogło. Może któraś z mam miała podobny problem ze swoim dzieckiem? Kiedy synek jest w domu to wszystko jest ok. Chciałabym zaznaczyć, że zwykle nie szukam porad medycznych na forach i w przyszłym tygodniu wybieramy się do pediatry 