Oj skąd ja znam ten dylemat.... mimo tego co się czyta że "każda matka jest w stanie wykarmić swoje dziecko" itd, dla mnie karmienie piersią było dość stresującym okresem ponieważ mój synek był wiecznie nie najedzony, płacz, krzyk itd. Nie chodziło o żadne kolki ani tego typu sprawy... Wytrzymałam tak kilka miesięcy choć i w tym czasie zdarzało się go dokarmić butlą, ale nie codziennie.
Pamiętam że gdy miał ok. 4-5 miesięcy nadal trwałam na stanowisku, że cyc i tylko cyc, cóż z tego gdy zaczęły się takie noce, że mały wisiał mi przy cycu dosłownie przez całą noc..... co odczuwałam zamiast cudownej więzi matki karmiącej z dzieckiem? Zmęczenie, ból pleców oraz rosnącą irytację. Chodziłam na rzęsach. W naszym przypadku od momentu wprowadzenia butli przed snem dziecko zaczęło ładnie spać. Powiedzmy jedna pobudka w ciągu nocy.Wcale nie odzwyczaił się od piersi - ssał do ukończenia 9 miesięcy, kiedy to sam postanowił się odstawić.
Maks mimo dokarmiania nie ma żadnych alergii, jakichkolwiek problemow ze zdrowiem itd.
Moje plany związane z drugą dzidzią są takie: owszem pierś ale nie za wszelką cenę. Na pewno nie będę mogła pozwolić sobie na leżenie z dzieckiem godzinami w łóżku żeby "pobudzić laktację" (przy Maksiu jakoś się skubana nie dała pobudzić

). Jeżeli będzie taka potrzeba, będę dokarmiać.
Decyzja oczywiście należy do każdej mamy.
POzdrawiam!