reklama

Obawy dotyczące niemowląt

reklama
U nas w nocy to temp. tak ok.20,mam termometr,no,ale z piecem to tak sie nie wycyrkluje dokładnie:).Amelkę do spania ubieram w body (krótki albo długi rekawek,zalezy właśnie od temp. w pokoju),na to taki pajacyk cienki bawełniany bez stópek przewaznie,choc zdarza sie,że ze stopkami.No,ale ona śpi ze mną w nocy,pod kołdrą.Jak zaypia w dzien,to okrywam ją cienką kołderką i cienkim kocykiem (polarek + bawełna).Eech,jak to jest...w dzień pieknie zasypia sama w kołysce,wystarczy,że ja nakarmię,dam smoczka,króliczka do mietoszenia i juz śpi ,a w nocy ni huhu...:(.Chyba juz tak wykombinowała sobie,że w nocy śpi ze mną,bo jak po kąpieli kłade ja do łożka,żeby nakarmić,to tak sie cieszy,cała w usmiechach,pokrzykuje z tej radosci,wywija łapkami i nóżkami...co z tego,jak zasnie tylko na chwilę.Np. ja ja nakarmię,dam smoczka,zasypia sobie,a za pół godziny pobudka.I scenariusz sie powtarza,póki sie z nia nie położę...:(.
 
Jejku jak ja Wam zazdroszcze ze dzieciaczki spia w lozeczku!!! ja nie wiem jak moja oduczyc bo spi tylko w wozku od 2 miesiecy:/ i trzeba ja caly czas bujac zeby zasnela,jak glowa nie skacze to jest RYK :/ nie ma mowy zeby sama zasnela i w dodatku w lozeczku...nie wiem jak ja tego oduczyc:(
Co do spania to w dzien spi malutko 3/4 x po pol godzinki,no jak wyjdziemy na dwor kolo 13-14 to potrafi przespac3-4 godz.na swierzym powietrzu,ale w domu nie ma mowy zeby tyle przespala w dzien,w nocy spi tak od 22 do okolo 2 i pozniej do 6-7...
 
No to my ewidentne zimnolubni, stwierdziłam ze może za cienko jednak ubrany i na pajaca załozyłam cieniutka bluzeczke bawelnianą i przykryłam tym kocykiem co zawsze do połowy i dzis mam potówki a plecy po przebudzeniu mokre... no ale my tak jak Sugar, jak mały sypia w śpiworku to w rampersie z nogawkami do kolan wiec prawie jak body i bez skarpet wiec jak mu matka dowaliła podwójną warstwe to sie mogła potówki spodziewać, przynajmniej wiem, ze chłodno mu nie było jak spał tylko w bawełnianym pajacu. Dobrze że mnie mąż zatrzymał wczoraj bo już byłam gotowa ubrac mu polarkowego pajaca, to bym dopiero dziś miała...
 
Mona moja też miała okres wyłącznego wózkowania (ale tylko w dzien) ja ją oduczałam tak: przede wszystkim woziłam coraz wolniej i spokojniej, w końcu jak tylko zasypiała to powolutku przestawałam wozić, w końcu jak tylko przysnęła to wózek nieruchomiał. Aż doszło do tego że nauczyła sie zasypiać w nieruchomej gondoli. A z tego to już bez problemowo dało się ją przestawić na łóżeczko :tak:u nas takie przestawianie trwało tydzień bardzo powoli, bez pośpiechu, a teraz mała cudownie zasypia sama w łóżeczku.
 
A ja tak z czystej ciekawości pytam, jak to sie dzieje, że dzieci sie przyzwyczaiły do takiego zasypiania w bujanym wózku? Bo nie urodziły się z takim nawykiem.
Czy bujałyście bo inaczej nie chciało zasnąć czy ot tak po prostu nawyk bujania wózka jak dziecko w nim leży? Bo np moi rodzice maja taki nawyk, mały w wózku to on odruchowo by nim bujali, tylko ja opieprzałam, ale zastanawia mnie to czy u Was tez jest to odruch, czy świadomie bujałyście żeby uśpić?
B o u nas owszem problem ze spaniem w dzień od poczatku ale z jego długością, z zaypianiem nigdy, od początku Franek był uczony, że jak pora spania przychodzi to on do łóżeczka, zasuwamy rolete i zasypia sam, tylko sie budzi szybko...
 
Mona u nas tez jak pisalam, albo maly na piersi albo wlasnie atrakcje w wozeczku, od wczoraj stwierdzilam, ze basta, trzeba oduczyc, bo im szybciej to lepiej, wczoraj tak sie trzymalismy na wytrwalosc, ze nie spal dlugo, marudzil, plakal w koncu sam pierwszy raz usnal w lozeczku i dzis wlasnie zrobil to kolejny raz!!! naprawde myslalam, ze bedzie z tym gorzej, bo bardzo latwo poszlo, poporsotu go odlozylam jak juz bylo widac, ze zmeczony i wyszlam z pokoju, szok!! a on tylko pochlipal chwile i usnal zaraz. wczesniej go wyciszyalm taka pozytywka uspokajaczem
tylko, ze ja widzialam, ze musze to wlasnie teraz zrobic, bo po tym jak wylazl zabek, mam istnego aniolka, sposob z eliminacja doznan Alicji wydaje mi sie super, najwazniejsza wytrwalosc,
trzymajcie kciuki aby u nas sie nie poprzestawialo, Mona mam nadzieje, ze u Was tez sie uda

lolisza u nas zaczlo sie, ze maly ladnei zasypial jak tylko wlozylo sie go do wozka i wyszlo z nim na dwor, potem byl marudny wiec czesto druga drzemka cyk do wozka i dziecko odplywalo, nic nie trzeba bylo robic, potem podczas nocnych budzen bo Patryk budzi sie 5/6 razy ja juz nie mialam sily, wiec maz go do wozeczka i tak usypial, z czasem trzeba bylo bojnac, potem nagle trzasc etc
 
Ostatnia edycja:
No to mój Królewicz samozasypialny nie jest. Jak już jest zmęczony to będzie płakał, marudził, ale nie zaśnie, a na rączkach hop i śpi.
Macie pomysł na przestawienie z zasypiania rączkowego na łóżeczkowe? Dodam, że w większości zasypia przy piersi, a tego mu zabronić nie umiem, od pierwszego dnia tak ma, cuda próbowałam. Na początku to karmienie trwało 2-3 godziny, bo on jadł i spał na zmianę. Nikt pomóc nie umiał, kazali przeczekać... tylko On ma już 4 miesiące skończone...
 
reklama
sugar ja nie wiem czy coś pomoge ale ja z moją przerobiłam wszystko :-D no bo tak: najpierw przez prawie miesiąc zasypiała tylko w ramionach. ja to po prostu uwielbiałam i byłaś świadoma że odzwyczaić będzie cieżko. Nagle małej sie odwidziało i zaczęła zasypiać nam w bujaku. Uwielbiała się w nim bawić a jak zaczynała marudzić to wystarczyło trochę pobujać i zasypiała. Ponieważ bardzo lubi spacerki i w wózku lepiej jej sie spało czy co nagle zapałała miłością do wózkowania - jak sie dalej jej miłości potoczyły opisałam na górze. Generalnie moja mała jest straszną samosią i sama chyba wie czego potrzebuje :-D ale zawsze zasypia ze smokiem (używamy go tylko do spania więc jak dostaje smoka to wie że pora lulu), główkę ma na tetrze i rączką przytula sobie pieluszkę do buziaka (dokładnie z tej strony z której była przytulona do mnie jak ja kołysałam w ramionach). Zawsze musi być smok i pieluszka przy buzi do zaśnięcia - wyjątek stanowi spacer i jazda samochodem - wtedy zaśnie w każdej pozycji i bez smoka ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry