Sugar ja tu niestety nie pomoge, wydaje mi sie że jest to silnie zintegrowane u Was z cycaniem i dopóki bedzie sie tak cycac to pewnie bedzie ciężko. U nas było dokładnie odwrotnie i przypuszczam, że to przez zamiłowanie Franka do chłodu - ode mnie, od mojego ciała było mu po prostu ciepło, za ciepło żeby zasnąć i nawet jak czasami wolałam żeby mi na rekach zasnął (bo np zaczytałam sie w BB i wolałam zeby mi spał na rekach niz wstawac i go do łóżeczka odkładać) to nie było opcji, przy cycku tez awantura bo za gorąco, skończyło sie na tym, że do kazdego cycania Franka trzeba było rozbierać do pampera bo inaczej był ryk że gorąco. Faze na cycanie miałam bo goniła mnie moja paranoja z podnoszeniem odporności, myślałam że to jest klucz do sukcesu i męczyłam sie z tym i ja i Franek, az mi znajomi w pracy postukali w głowe i powedzieli ze to wszystko g**** prawda, pokazali dzieci cyckowe i flaszkowe i totalny brak zależności przy chorowaniu - niektóre cyckowe chorujące często, niektóre flaszkowe nie chorujące wcale, dotarło do mnie że i może bez cycka sie udać i podarowaliśmy to sobie, Franek szczęśliwy ja tym bardziej, skończyły sie wrzaski problemy ze spaniem, nocnymi pobudkami. Ja moge wyjść spokojnie z domu bez obawy że on bedzie za mna wył bo cycek poszedł w siną dal a bez niego ani jedzenia ani spania. Ja panicznie bałam sie problemów ze spaniem, bo mam kilkoro znajomych którzy spali z dziecmi i teraz te ich kilkulatki robią dzike awantury, w sowich łóżkach nie chca spać, w ogóle chodza spac o kretyńskich godzinach, np robia drzemke ok 17 a potem nie śpią do 2 w nocy, starzy załamani nie wiedza co zrobić i generalnie masakra. Może spróbuj go jakoś do łóżeczka zachęcić zabawkami, karuzelkami, misiami, tak żeby je polubił bardziej? Może jak widzisz ze zaczyna sie robić śpący to go tam odkładaj, może sie uda wreszcie. Przy cyckaniu to pewnie problematyczne, dlatego u mnie ten cycek był troche nie teges, bo ja z prawy mam nawyk, że konkrten rzeczy o konkretnych porach - teraz jedzenie, teraz spanie, wierze w teze że dzieci to "niewolnicy rutyny" i ze wbrew pozorom to daje im poczucie bezpieczeństwa i od poczatku o te rutyne i rytuały walczymy.