Ja od samego poczatku ciazy szukam dziury w calym.
W dalszym ciagu w glowie mi sie nie miesci to,ze ja wogole jestem w stanie urodzic zdrowe dziecko. Moja wyobraznia podsuwa mi coraz to dziwniejsze scenariusze na temat tego co moze byc z synusiem nie tak......
Cale szczescie ,ze kopie i daje mi o sobie znac , to mnie uspokaja.
Ale jak na chwile siedzi cicho albo ma spokojne dni to juz sobie wyobrazam najgorsze .
Rozmawialam z dziewczyna ,ktora ma 4 dzieci i pytalam sie jej czy ona w ciazy tez miala takie obawy. A ona na to zadziwiona,ze absolutnie nie. Ze sie nigdy nie martwila.
Myslalam juz ,ze to tylko ja mam paranoje a tu sie okazuje,ze to ona jest ewenementem .