Mi w odchudzaniu najbardziej przeszkadza rodzinka. Moj maz zapowiedzial mi, ze nie bedzie sie odchudzal, nie bedzie jadl wiecej warzyw, nie bedzie sobie niczego odmawial, bo nie chce! Nie jest zlosliwy i ostatnio nie informuje mnie o zakupie czekolad, cukierkow czy ciastek, ale mimo wszystko ciagle je widze. Bardzo bym chciala, aby moja rodzinka sie zdrowo odzywiala, ale dla nich to jest jakies pojecie abstrakcyjne. Dzieci natomiast wielu potraw w ogole nie tkna! Starsza corka przestala jesc ryby... Nalozylam jej jednak w niedziele rybe na talerz, myslac, ze jak zglodnieje to zje, ale nie zjadla! Skonczylo sie na tym, iz moj maz musial jej odgrzac z poprzedniego dnia makaron i kotlety mielone :-(
Niedawno bylam na dosc ostrej diecie i pierwsze dni byly tragiczne, natomiast im dluzej ona trwala, tym lepiej sie czulam. Z wielu przyczyn musialam zrezygnowac (miedzy innymi z powodu zbyt szybkiej utraty wagi). Najbardziej cierpialam, gdy musialam co chwile podawac im jakies "smieci".
Uff, wyzalilam sie!
Pozdrawiam, magda