reklama

Odskocznia;))))

zjolka ale masz pomysła:)))Faktycznie,przeciez takie też są i w formie fajnych kostek do postawienia na półeczce i jako wiszące literki:))) Już nie myśle o zarabianiu na tym,ale dla siebie,do pokoju dziecięcego:)))
 
reklama
No i dotrwałam do moich ulubionych godzin-największe mdłości:(((Już mi pomarańczko stoi w gardle bleeeee
No nic Zjoluś,spadam od kompa,bo zaraz może być kiepsko:(((Super było z Tobą pogadac po takiej przerwie,nawet o duperelach;))))Buziaki
 
ooooooo, chalupnictwo!! Emka zrob mi tez takie literki :)
Kurcze, ja dawniej mialam takie zapedy i duzo cierpliwosci do takich rzeczy a teraz nie chce mi sie jak cholera nawet haftu krzyzykowego. Ta ciaza mnie rozleniwila!
 
kobietko tak trzymaj! bardzo podobaja mi sie twoje postanowienia.magdalena26 ja tez niestety do sportow sie nie nadaje.kiedys w wieku 14,15 lat trenowalam siatkowke i uderzylam kolanem w ławke murowana i mialam operacje,rechabilitacje pozniej itd i do dzis mnie boli wiec ani rower,ani łyzwy nic nie moge,bo zaraz boli jak cholera...a załuje bardzo,bo ja z tych ruchliwych zawsze bylam.latem rower,siatka,zima łyzwy...za to teraz nie musze ogladac pogody,bo wiem kiedy ma padac.jak boli mnie kolano to w ciagu 24h jest opad:-p.zjola,bo chlopy tak maja...nie potrafia zrozumiec tego,ze nam jest przykro jak wciaz same siedzimy,a oni sie bawia...dobrze,ze zrobilas awanture tylko szkoda,ze przeszła bez echa...powinnas wziasc jakas kolezanke i wybrac sie z nia gdzies,ale wtedy jak twoj maz bedzie akurat w domu...niech zobaczy jak to fajnie jest siedziec samemu...emka:-D:-D:-D:-D.co do chalpnictwa to szukalam ostatnio,ale wszedzie oszusci...:no:...

a my mamy powazny problem...musimy uspic psa...emka blagam nie potepiaj mnie za to...juz wystarczajaco jest mi ciezko...wczoraj pies rzucil sie na meza...pogryzł go...ktos zapukal do drzwi,ten zaczal szczekac,mala sie obudzila,wpadła w histerie,bo sie wystraszyla,maz chcial podejsc do niego uspokoic go,a ten skoczyl mu do rak...pogryzł go do krwi...z tydzien temu warczał na Ale widzac jak lezy w lezaczku...takie sytuacje mialy miejsce juz kiedys,jak komus cos upadlo,chcialo sie podniesz potrafil zlapac za reke,dzieci nigdy nie lubil,ale myslelismy,ze jak bedzie w domu widzial je 24h to sie oswoi...nic z tego...nie moge malej narazac na takie ryzyko...bylismy z nim kiedys na szkoleniu organizowanym u nas w miescie,nic to nie dalo,tylko kasa poszla w błoto...weterynarz powiedzial,ze on sie taki urodzil,musial odziedziczyc agresje po matce lub ojcu i z wiekiem moze byc tylko gozej...zalamana jestem..przyzwyczajeni jestesmy do niego,kochamy go,ale nie pozwole zeby wlasny pies robil nam krzywde...uspienie 160zł...straszne.nie mozemy go wydac,nikt go nie chce.znajomi wiedza jaki jest.nikt do nas nie przychodzi,bo zaraz warczy,chce ugryzc musimy go zamykac...porazka...
 
Witajcie w piątkowe popołudnie , nadal nie kupiłam fajek jakoś się trzymam , a wczoraj miałam jakiegoś dołka ,ale się jakoś z niego wyciągnęłam posprzeczałam się z M i doszłam do wniosku ,że się boję ciąży i porodu i tego co będzie potem nie wiem co mi odbiło ,ale tak właśnie wczoraj myślałam ,na szczęście dziś już mi przeszło i oby nie wróciło....Lęki nie są dobre przy mojej chorobie.
 
Karola kurcze:baffled:ciezki temat z tym waszem psem, ale z drugiej strony dziecko jest wazniejsze. Ja nie wiem co bym zrobila....masakra jakas! Kurcze, musi byc jakis sposob, zeby go nie usypiac....:-(W kazdym razie nie mozecie ryzykowac, ze cos zrobi Ali.....

Kobietko ja mysle, ze kazda kobieta ma takie obawy i jest to calkiem normalne i naturalne. Myslisz, ze mnie czasem nie przychodzi do glowy, jak sobie dam rade? Ale to sa chyba jakies chwilowe leki i potem sie przezwycieza wszystko:tak:
 
karola nie potępiam,wiem,że taka decyzja złamie Wam serca,bo go kochacie...Ja też mam agresora,ale małego,do kolan,też nie wiemy jak to będzie,w najgorszym wypadku będzie siedział w klatce...A Twoja mama nadal ma dwa psy? Sama nie wiem co bym zrobiła,nie wiem na ile od bez Was potrafiłby żyć...Możnaby było go upchnąć do schroniska,albo do jakiejś dużej fabryki,firmy jako psa stróżującego...Albo bez Was by zaczął nowe życie albo z tęsknoty za Wami z czasem by zgasł...Wiem,że niestety bywają psy niereformowalne i szkolenia nic nie dają...Z drugiej strony nie mamy prawa decydować o zakończeniu im życia...
Mam tylko nadzieję,że z powodów finansowych mąż nie postanowi go gdzieś wywieźć do lasu...Nie bądź zła o to ostatnie zdanie,ale różnie bywa...
 
reklama
juz po wszystkim...maz pojechal do weterynarza porozmawiac z nim..facet sam powiedzial,ze to najlepsze wyjscie dla niego,ze on sie juz nie zmieni,ze zrobi komus wreszcie powazna krzywde...do schroniska dzwonilam rano...jest przepełnione nie przyjmuja psow...przepraszam,ale nie mam sily juz dzis pisac.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry