reklama

Odskocznia;))))

reklama
karola to była bardzo trudna decyzja, ale wasza i najlepsza jaką mogliście podjąć.

Za przykład podam ci historie moich rodziców. Wziełam psa ze schroniska w ramach prezentu dla siostry. był to mały szczeniak. Po jakims czasie zaczałs ie rzucac na wszystkich, którzy robili niekontrolowane ruchy. Probował gryźć wszystkich, z wyjątkiem mojej mamy, która go karmiła. W zeszłym roku ugryzł po raz pierwszy moją mame, tak ze wyladowała na sszyciu w szpitalu i lekach przeciwzapalnych i miała wiele powikłan... Po tym wszystkim konsultowali to z weternarzem, który orzekł ze to musiał byc przypadek. JEdnak po 4 miesiacach znow sie rzucił na mame, tylko dlatego ze warczał na moją córke i mama weszła pomiedzy nich by nw razie czego na Asie sie nie rzucił...Nistety mama miała duzo powikłan, w brzuchu mega krwiak, który nie chciał sie goic....
Wywiezlismy go do mysliwego, sam zaoferował ze sie nim zajmie, facet z papierami tresera... niestety nie dało sie nic zrobic, mysliwy uśpił go 2 miesiacach...

Czasem poprostu by chronic naszych bliskich nie mamy wyjscia... a skoro juz weterynarz okreslił, ze sie nie zmieni, to pewnie tak by było... bo jak pies gryzie swojego to uznaje sie go za niebezpiecznego...
 
dziekuje dziewczyny...ja juz troche lepiej choc wczoraj wciaz yczalam...maz jeszcze nie moze sie pozbierac.on bardzo go kochal...mimo,ze go gryzl...dzis jedzie do szpitala,bo reka mu spuchla i ropa sie wdała..ehh...zaczyna sie papranie...wstyd mu,ze musi powiedziec,ze wlasny pies go pogryzł...wiele razy juz tak bylo...ja nawet za bardzo do niego nie podchodzilam.balam sie.on byl taki,ze potrafil podejsc polozyc glowe na kolanach zeby go poglaskac,a jak juz sie go glaskalo to potrafil warczec i ugryzc...chore...tresura tez u nas nie pomogla,w schronisku przepelnienie,a wet powiedzial,ze i takby go nie przyjeli jakby zobaczyli jakki jest...wiem,ze to najlepsze decyzja,ale zal w sercu jest okropny
 
Karola- przykro mi z powodu pieska , ja wiem co czujecie sama musiałam uśpić psa swojego kochanego nie z takiego powodu jak Wasz ,ale wiem co czujecie przytulam , ja jak uśpiłam mojego to ryczałam 2 dni nie mogłam tego ogarnąć i wiem jak trudna to decyzja dużo buziaków przesyłam trzymajcie się :*:*:*:*:*
 
karola przykro mi, szkoda, ze nie wzięli go do schroniska albo do pilnowania dla jakiegoś stróża jak pisała emka.. ja i mój brat jesteśmy pogryzieni przez dwa psy, ja mam wygryzioną prawą brew(ok 2 cm) bo wilczur moich rodziców rzucił się na mnie jak miałam 4 latka,a mój brat miał ok 6 lat, miał rany szarpane głowy i szyi, do dziś ma blizny - również pies rodziców, inny niż poprzedni.. za każdym razem wet doradzał uśpienie bo psy zaatakowały tylko dzieci a dla rodziców były uległe i łagodne, oni do dziś się obwiniają za te blizny. moja kuzynka też uśpiła psa, spaniela, treningi nic nie dały, próbowali, był agresywny, zaczął gryźć wszystkich łącznie z panią, do tego urodziło się dziecko i byli przerażeni, szukali innych możliwości ale nic nie znaleźli, nikt go nie chciał. wet też doradził im uśpienie. przykre to, że nie można było tym zwierzakom jakoś pomóc
 
dziekuje...ciezko nam jest...z mezem do wczoraj nie bylo prawie kontaktu..on byl przy tym,bardzo to przezywa.nie zaluje,bo wie,ze tak musialo sie stac dla naszego i malej bezpieczenstwa,ale teskni za nim...rozumiem go choc ja mam inny charakter i inaczej do tego podchodze...tez go kochalam,ale traktowalam go bardziej jak wroga niz jak przyjaciela rodziny...bo co to za przyjaciel jak jest w stanie odgryzc ci reke...ehhh...

a mala od dwoch nocy daje nam mocno popalic...budzi sie ok 2,3ej,placze,marudzi nie chce spac...nie pomaga noszenie,lezenie w lezaku,w lozeczku nic...placz,zawodzenie,marudzenie...jestem nie przytomna... musimy jej kupic kojec,bo spi juz na brzuchu,a w lozeczku ma juz za malo miejsca aby sie przekrecac i spi z nami..
 
Karola1388, może chodzi o zęby. Próbowałaś smarować dziąsła np. dentinoxem? Jak miejscowo żel nie pomoże to może przeciwbólowiec w syropie.
Jest jeszcze homeopatyczna Camilia
 
reklama
just smaruje jej bobodentem i dostaje doraznie pedicetamol,bo miala wczoraj 37,9 st.temp dwa razy...marudna jest cholernie.slini sie na kilometr i do tego wszystko laduje w buzi...daje jej schlodzone gryzaki,ale nie chce.woli drapac sie smoczkiem...:eek:..dzis na szczescie pospala dluzej,bo do 8.30,ale obudzila sie o 3ej i 1h trzeba bylo ja usypiac,uspokajac...tylko patrzec jak jej zeby wyjda..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry