Hej dziewczyny
Wiem, wiem, nie pisałam. Po prostu nie wpadam na bb, jesli juz, to przeglądam wątki o konkretnych zagadnieniach.
Jakoś mnie to wszystko przerosło, ale wiem że zrozumiecie, także nie martwcie się jak mnie długo nie ma. Jak coś się będzie działo dam znac.
U nas niby ok, ale jest ciężko, czuję się jakby czas cofał się do tego samego punktu i wszystko działo się od nowa.
Mam zalozony szew, ma być chłopiec...jestesmy w 19tc. myślałam o porodzie w Polsce, byc może w Pyrowni jak to ujęła Gatto

ale znów mamy nisko łożysko, dlatego póki się nie podniesie nie ma mowy o lataniu samolotem
Boję się jak cholera, jak tylko otwiera mi się onet wciąż widzę artykuły o błędach lekarzy w PL przy porodach, o zwlekaniu z cesarką, o chorych dzieciach....
mąż mówi , żebym się nie martwiła, cos wymyślimy, wszystko będzie dobrze...
dodatkowo bratowa męża, ta co urodziła bliźnięta 2 dni po Jasienku, znow jest w ciąży... jakby nie mogła być w ciąży w innym terminie...boję się ze znów oni będą się cieszyc z kolejnego potomka a u nas znowu będzie jak zwykle.... ah, szkoda słów
emka czytałam że masz opory co do cc. ja wspominam cc lepiej niż poród naturalny. już następnego dnia byłam w domu, mogłam chodzić i nic mnie nie bolało. jedyne niedogodnienie to po znieczuleniu bolała mnie długo głowa, musiałam dużo leżeć i dużo pić... nie wiem jak to jest po usypianiu, może lepiej, mniej skutków ubocznych.
co do obkurczania macicy tez nie bylo problemu, ale moze cos jes tw tej twojej teorii bo ja mialam cc juz jak miałam dość mocne skurcze... nie wiem, wydaje mi się że to naprawdę kwestia indywidualna, jak reagujesz na znieczulenie, jak się czujesz po operacjach... każdy jest inny i póki tego nie doświadczysz nie będziesz w stanie wybrać co lepsze a co gorsze
Zjola myślę często o was i głęboko wierzę, że wszystko się powoli ułoży.
Buziaki!
Nie złoście się jak mnie długo nie będzie