kwiatuszek ale fajna pyzunia
bett ale się uśmiałam z tego "głodzenia":-)
pleni to ja chyba cały czas w ciąży jestem,bo taka iskra zapalna to we mnie cały czas siedzi:-)
Dziewczyny czy wy trochę nie demonizujecie pomocy teściowych i mam? Ok ja rozumiem,ze każdy ma swoje pomysły na wychowanie itd,również nie cierpię ludzi "wujek dobra rada",które bez pytania wtryniają się w nie swoje sprawy,ale z drugiej strony czasem warto posłuchać innych,"przesiać" rady,przemyśleć -a nuż niektóre będą bardzo dobre.Mam doświadczenie na podstawie mojej mamy i jej synowej-po przywiezieniu dziecka do domu (wcześniak wazacy 2kg) z rygorystycznym przykazem karmienia co3 godz. i śladowymi ilościami własnego pokarmu,z przepisanym specjalnym mlekiem dla wcześniaków,którego pech chciał nie było w pobliskich aptekach,a mój genialny brat uznał,ze nie trzeba nigdzie po niego jechać,bo do rana wystarczy mleka z piersi...Mama próbowała doradzić,ze trzeba zamówić w aptece i pojechać kupić,ale usłyszała,zeby się nie wtrącać,więc poszła w cholerę...Na szczęscie moja siostra dobra dusza poszła ich odwiedzić pod wieczór-malutki wypijał właśnie ostatek mleka ściągniętego z piersi (tego co miało wystarczyć do rana...),poszła po mamę i same zajęły się zakupem mleka.Nie wiadomo jakby się skończyło w tym wypadku "niewtrącanie się teściowej"...
Ale to też pewnie zależy od osoby-moja mama zawsze bardzo chętnie pomaga,doradza nie narzucając się jednak natrętnie,pewnie na początku chętnie bym korzystała z jej rad,bo juz nie raz się okazało,ze miała rację...
A poza tym-gdyby mamy czy teściowe nawet nie zaproponowały pomocy to tez byłoby nam przykro i pewnie powiedziałybyśmy,ze mają w d.... wnusię czy wnuczka...Kazdy medal ma dwie strony;-)