Anty - a co tam u Ciebie? jeszcze na Mazurach? wiesz... jak tak sobie patrzę na tą moją Martunię to dziwię się, że jeszcze się nie bierzesz do roboty. (no chyba że o czymś nie wiem). a co do tych mam i teściowych to zarówno ja jak i mój mąż chętnie słuchamy rad mojej mamy bo to są tylko rady, a niestety teściowa nie jest typem doradzacza tylko narzucacza swojego zdania i wyrywacza dziecka. jak tylko widzi małą to zachowuje się jakby mnie nie było - to ona chce decydować kiedy mała ma jeść, kiedy ma iść spać. niestety ignoruje też wszystkie nasze prośby oraz zalecenia, które dostaliśmy od ortopedy i od rehabilitantki. mój mąż mówi że to taki niereformowalny typ ale mnie to czasem męczy bo dla dobra dziecka powinniśmy mieć wspólny front:-(
Kobietko - trzymam mocno kciuki za Twoją walkę z nałogiem &&&&&&&&&&&&& ale wierzę, że nie będą potrzebne, bo Ty silna babka jesteś. Ty chyba tak o sobie nie myślisz (a przynajmniej takie mam wrażenie) ale ja tak myślę. piszesz, że masz mieszane uczucia i boisz się że pękniesz, ale postaraj się pielęgnować w sobie to uczucie dumy z siebie. myśl o swoim zdrowym dzidziolku i o tym jak dużo nas tutaj w Ciebie wierzy. a mama nie chce z Tobą rzucić? dla wnuczka? bo w sumie dobrze by było żeby w całym domu się przy dziecku nie paliło
chyba pierwszy raz w życiu coś takiego napiszę, ale... tęsknię za zimą!!! w ciągu całej zimy zdarzyły się 3 dni kiedy nie mogłam wyjść z Martuchą na spacer a teraz przez te deszcze musimy się kisić w domku.