ewelina28
Dum Spiro Spero...
Witajcie Kochane,
nie nadrobię Waszej "lekturki weekendowej", dużo napisałyście....
U mnie smutek....rozgoryczenie....żal....ale brak łez....nie umiem już płakać....
Wyniki nasionka przyszły w piątek.....to co zobaczyłam, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem....nie spodziewałam się takich wyników!!!! Tym bardziej, że za 1 razem wyszły dobre....Wyniki są, delikatnie mówiąc.....w opłakanym stanie :-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-(
Bardzo mało plemników, dużo martwych, słaba ruchliwość...w/g mojego odczytu nie wygląda to najlepiej.....chyba nawet odbiera Nam nadzieję, by kiedykolwiek się udało...Do lekarza w październiku, zobaczymy co nam powie....ale pewnie większej rewelacji nie będzie...Próbowałam dzwonić do mojego gin. i porozmawiać telefonicznie, czytając po łebkach wyniki męża. Wiadomo, nie był w stanie powiedzieć konkretów, ale słyszałam w jego głosie...niepokój. Próbował mnie uspokoić, mówił, że nie jest źle, że wszystko teraz można leczyć, ale nie wiem czy wierzę....Poczytałam w necie troszkę o nasionku, o normach, o wynikach, o leczeniu....kolorowe nie jest...Piszę bzdury, zanudzam Was, sorki...
Pozdrawiam Was serdecznie i przepraszam, że nie odpisuję, ale jestem rozbita....totalnie...
nie nadrobię Waszej "lekturki weekendowej", dużo napisałyście....
U mnie smutek....rozgoryczenie....żal....ale brak łez....nie umiem już płakać....
Wyniki nasionka przyszły w piątek.....to co zobaczyłam, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem....nie spodziewałam się takich wyników!!!! Tym bardziej, że za 1 razem wyszły dobre....Wyniki są, delikatnie mówiąc.....w opłakanym stanie :-
Bardzo mało plemników, dużo martwych, słaba ruchliwość...w/g mojego odczytu nie wygląda to najlepiej.....chyba nawet odbiera Nam nadzieję, by kiedykolwiek się udało...Do lekarza w październiku, zobaczymy co nam powie....ale pewnie większej rewelacji nie będzie...Próbowałam dzwonić do mojego gin. i porozmawiać telefonicznie, czytając po łebkach wyniki męża. Wiadomo, nie był w stanie powiedzieć konkretów, ale słyszałam w jego głosie...niepokój. Próbował mnie uspokoić, mówił, że nie jest źle, że wszystko teraz można leczyć, ale nie wiem czy wierzę....Poczytałam w necie troszkę o nasionku, o normach, o wynikach, o leczeniu....kolorowe nie jest...Piszę bzdury, zanudzam Was, sorki...
Pozdrawiam Was serdecznie i przepraszam, że nie odpisuję, ale jestem rozbita....totalnie...


ten fundusz 5 złotówkowy na drineczki z palmami ?!!?? Czy mogę prosić?
