Aniu, ja już kiedyś mówiłam tutaj - ja mam troszkę "spaczone" podejście do tych kwestii. Wiesz ile oddałąbym za najdłuższy i najcięższy poród świata byle tylko mieć zdrowe dziecko? I nie widziałaś jak umierał chłopczyk z Kowar, bo matce odkleiło sie łożysko (tak jak i mi), miałam cc w minutę i Franek zaraz był reanimowany.. Dla matki tego chłopca trzeba było najpierw wezwać karetkę, przewieźć do JG, dopiero cc. Maluszek nie dał rady.. po reanimacji przywrócono akcję serca, ale co z tego..wylewy do mózgu 4 st, potem zawał okołokomorowy wskutek niedotlenienia..
Wy nie słyszałyście opowieści pewnej mamy, która nie rodziła w K, ale w innym szpitalu bez OIOMu noworodkowego - jej dziecko po urodzeniu było transportowane na OIOM. Na skutek błędu podczas transportu dziecko jest dość mocno "uszkodzone". Ma dziś 3 lata, chodzi od roku, nadal nie mówi, ma zaburzenia zachowania - skutek niedotlenienia. A dziewczyna jechała do tego szpitala 50 km bo słyszała opowieści zachwyconych koleżanek o super atmosferze w czasie porodu.
Sorry, ale dla mnie każdy szpital, który nie posiada podstawowego wyposażenia do reanimacji dziecka odpada w przedbiegach. Inkubator to oczywiście sprawa podstawowa, ale służy do podtrzymania ciepłoty ciała dziecka. A co z respiratorem? Ambu mogą wentylowac kilka minut tylko.. Co z pompami infuzyjnymi? Czy pielęgniarki będą potrafiły wkłuć sie w żyłę grubości włosa?? Dla mnie hasło: w szpitalu jest inkubator, znaczy tyle co nic. Nawet inkubator trzeba umieć ustawić żeby nie przegrzać dziecka bo umrze w kilka minut.
Żeby Wam uzmysłowić jak wygląda stanowisko OIOMowe wstawię tu zaraz 2 zdjęcia - 1 z JG, ta cała aparatura "obsługiwała" Frania, drugie z Wrocławia, gdzie już ino kabelki widać. ilka minut dajcie mi, musze je znaleźć.
Dziewczyny, każda z nas marzy o super porodzie, ja to rozumiem. Ale dla mnie ważniejsze jest by skutkiem porodu było zdrowe dziecko. A jeśli będzie zagrożenie życia dziecka (nie zawsze to wiemy), to kazda matka powinna mieć pewność, że pomoc będzie natychmiastowa.