No nie strasz z tym 7. miesiącem... Ja tu wczoraj, proszę was, spuchłam z dumy, jak już doszłam do siebie, po tym, jak moja niewtajemniczona w temat ciocia ruszyła do mnie przez pokój z uściskami i radosnymi okrzykami o powiększeniu rodziny przy rozmowie na całkiem inny temat, jednakowoż nie na podstawie brzuszka ("chociaż też troszkę"), ale biustu. Tak więc rusza wieść po rodzinie.
magduśka