uffff...i po wszystkim

Było cieżko, najpierw wkłuwali jej wenflon w rączke, darła się w niebogłosy, a ja płakałam razem z nią, potem ja badała lekarka, znów wrzask, bo głodna niesamowicie ( musiała być na czczo od 5 godzin, więc ostatnie karmienie było o 2 w nocy

Jak się w końcu dostaliśmy pod pracownię tomografii to była już 9

Natalka wyczerpana krzykiem i głodem zasnęła u taty na rękach w poczekalni. I dzięki temu, że zasnęła, to pani anestaezjolog stwierdziła, ze może uda się jej zrobić badanie bez narkozy. Tata ją trzymał za główkę, a potem jak się obudziła to zagadywał, by się nie ruszała i wyobraźcie sobie, że się udało




Ja czekałam na korytarzu, bo nie byłam w stanie tam być i do końca nie wiedziałam, czy ją nie uśpią. Na szczęście wszystko poszło dobrze i badanie się udało, dzieki temu mogłam ją zaraz nakarmić i po zdjęciu wkłucia uciekliśmy do domku

Dziękuję, Wam, że trzymałyście kciuki!!!! Wynik za 10 dni, mam nadzieję, że będzie dobry.