reklama

Opieka nad maluszkami

Dzis Lolo sie zaksztusil jablkiem, myslalam, ze umre, maly tak plakal i jakby chcial wymiotowac, po jakiej minucie wszystko wrocilo do normy, wyplul kawalek, ale teraz na buzce ma takie kropeczki popekanych krwinek, bidulek moj kochany. Jak ja sie balam. Pozniej tylko sie tulil do mnie, moje kochane malenstwo. Mam nauczke, choc juz nie raz skrobal sobie jablko zabkami, ale tym razem bylo to ostatni raz (przynajmniej na jakis dluzszy czas)
 
reklama
Biedny Lolo! Moj synek najczesciej krztusi sie witaminami w kroplach podawanymi na lyzeczce- ostatnio musialam interweniowac- tzn. odwrocic go do gory nogami i delikatnie poklepac po plackach-bo zakrztusil sie przeokropnie-ale niestety witaminki musimy podawac codziennie.
 
Iza rzeczywiście przeżyłaś chwile grozy:(((Dobrze że wszystko jest w porządku. Ja daje Mateuszowi tylko starte jabłko bo jakbym dała całe albo kawałek to zaraz wepchałby do buzi całość - taki zachłanny.
 
Ja też daję tylko tartę i wogóle staram się nie dawać niczego czym mogłaby się zakrztusić, bo jestem bardzo przeczulona na tym punkcie.

A witaminy dodaję do herbatki
 
oj Izka wiem co przeszłas... Ola jak była w wieku Maksia tak mi się zakrztusiła.. teraz jestem ostrozniejsza, z resztą Maksowi i tak nie moge dawać jabłka:-( bo buzia mu się brzydka robi
 
Ja też jestem bardzo ostrożna. Według niektórych - za bardzo, ale co mi tam wolę tak niż przeżywać chwilę grozy. Łukaszek zakrztusił się niedawno syropkiem Ibum, też interweniowałam trzymając go do góry nogami i klepiąc delikatnie po pleckach. Trochę to trwało. Maluszek też nieźle się wystraszył.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry