reklama

Opowieści porodowe

No to i ja coś napiszę. Otóż 5.07 trafiłam ze skierowniem do szpitala.Wówczas rozwarcie na 1 cm. Po badaniach usg, ktg założono mi cewnik. Ból nieprzyjemny jak cholera. Na oddziale kazali mi z nim cały czas chodzić żeby rozwarcie się zrobiło więc latałam z nim cały dzień.Wieczorem po ściągnięciu okazało się że jest rozwarcie na 3 cm. Potem poszłam spać ale co 20 min. miałam skurcze, dało sie wytrzymać.Rano rozwarcie już 5 cm i położna do mnie, że idziemy na porodówke podadzą mi kroplówke to pewno dziś urodzę.I tak 06.07 o 7.40 trafiłam na porodówkę.O 8 podłączyli mi kroplówke i nagle skurcze co chwila i odrazu parte...wołam położną, że już nie dam rady...boli a ona ojej pani już rodzi 10 cm a ja niegotowa.Tym sposobem pośpiech pełno ludzi nagle pare parć i 8.20 mały ze mną na brzuszku.Radość nie do opisania.Nawet cięcie i szycie do zniesienia.Ekspres i to uczucie nareszcie razem...niedoopisania.Byłam tak szczęśliwa, że nic innego mnie nie interesowało.
No i to chyba tyle.Samam byłam zdziwiona, że już po wszystkim.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Dziewczyny porody "do pozazdroszczenia " ( jesli w ogole tak mozna określić poród [emoji2]) tym co jeszcze czekają ( w tym sobie ) zycze takich szybkich rozwiązań ;)


Sent from my iPhone using Forum BabyBoom mobile app
 
Witajcie nie wiem czy ktoś mnie jeszcze tu kojarzy ale podzielę się nowiną!
03 lipca przyszedł na świat mój drugi synek Dominik zrobił to w takim tempie ekspresowym że ledwo zdążyliśmy. Coś mnie puczyło od rana ale nic konkretnego i nic regularnego. Pojechałam sobie do mamy i dopiero po powrocie do domu i ciepłej kąpieli zaczęło się rozkręcać. Ale powoli więc mąż na spokojnie odwiózł starszego do babci i jeszcze jak wrócił zjadł sobie kolację . Oglądaliśmy mecz coś się tam działo aż przyszedł tak silny skurcz że aż mnie zatkało, Od razu stwierdziłam jedziemy i to już do szpitala dojechaliśmy o 23:00a o 23:15 zostałam przyjęta i zeszła do mnie położna. Pobadała i okazało się że mam juz 8cm!!! nie spodziewałam się tego Pani podłączyła mnie jeszcze pod KTG ale szybko zakończyła bo po dwóch skurczach miałam już 9cm i pęcherz płodowy tak napięty że mógł pęknąć w każdej chwili. O 23:30 byłam już na porodówce wdrapałam się na łóżko i czekam aż ktoś się zjawi. Słyszałam jak przyszła położna i ta która mnie przywiozła mówi jej by mnie zbadała a ta jej na to zaspanym głosem "a co pali się??" podeszła i jak mnie zbadała to się okazało że się pali jej mina była bezcenna pyta gdzie mąż powiedziałam że jechał drugą windą. Poleciała go wprowadzić na oddział i od razu braliśmy się do akcji. Artur wszedł na oddział o 23:45 mowie mu że panie się założyły jedna mówi że urodzę jeszcze dziś! Ale chyba powątpiewał bo tylko się zaśmiał i powiedział że musiałabym się ostro sprężyć. Chyba uznałam to za wyzwanie bo kilka skurczów, ogrom wysiłku i o godzinie 23:58 przyszedł na świat Dominik waży 2990 i mierzył 54cm. Jest wspaniały i bardzo kochany Panie położne zachwycały sie nim przez cały czas. Powiem wam mówili mi że z drugim idzie szybciej ale żeby aż tak?? w szpitalu byliśmy tylko do środy i do domu.


PS Foneczka tekst o czarnuszku i komentarz męża świetne
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry