Położna wybrałam przed porodem, fajna babka. Po dwudziestym tygodniu należy się kilka wizyt ( nie pamiętam ile) w domu. Warto skorzystać bo jak coś Was martwi to ona przyjeżdza z detektorem. Do mnie wprawdzie nie jeździł, ale ja mogłam do niej do przychodni bez problemu na "posłuchanie" jechać jak mnie coś martwiło. Bez rejestrowania się i tej całej biurokracji.
Po porodzie była chyba trzy razy, chociaż mozna wiecej wizyt jak ktoś potrzebuje. Ma swoją wagę, wiec tez byłam zadowolon, boe wiecie, ze to zawsz przy niemowlaku najbardziej się rodzice martwią czy dobrze przubiera. Na lutówkach niektóre dziewczyny kupowały swojąwage. Ale to raczej te bardzo zdeterminowane na kp, które za wszelka cenę nie chciały dokarmiać.
Tak poza tym to w nic sie nie wtracała, mówiła swoje zalecenia, ale nie krytykowala mnie za nic.
Zuza masz jakieś fatalne doswiadczenia z położnymi
Inka u rodziców, a maż pewnie w domu...
A miałam jeszcze Asi napisać, ze ja podziwiam za determinacje w tym ściaganiu pokarmu laktatorem. Ja to bym sie chyba dawno poddała.
