No, to masz BMI tylko ciut mniejsze niz ja teraz... faktycznie, nie ma sie czym zachwycac. Wiesz co? Pogadalabym z lekarzem na temat diety zblizonej do cukrzycowej bo na tym mozna niezle pojechac z wagi, a jest urozmaicona i nie "glodzi" organizmu". No i kazalabym sobie co dzien porzadny spacer - nie bieg, a po prostu pol godzinki marszu. Po prostu po sobie wiem, ze pod koniec ciazy, przy duzej nadwadze, zaczynaja fiksowac stawy biodrowe i kregoslup - ciezko sie ruszyc, bo i waga i te stawy dokuczaja. Przyznam Ci sie ze czuje sie nieco niepelnosprawna, kiedy wyjscie po schodach na pietro powoduje sapanie i przyspieszone bicie serca. W ramach "lepiej pozno niz wcale" przeszlam wlasnie na taka mocno jarzynowa diete, odstawiajac pieczywo, ziemniaki itp. "bazy", staram sie jednak lazic...
A scan... To jest przezycie. Na pierwszy scan w tej ciazy szlam z dusza na ramieniu - pamietajac scany z dwoch poprzednich ciaz... Nieruchome martwe malenstwo... A tu maly ufok machal wszystkim co mial - malo sie nie poryczalam. Na ostatnim scanie, ledwie kilka dni temu, na moment pokazala nam sie buzia synka - jak malenka, puciata buzia lalki... Choc trwalo to moment tylko, mam ja wciaz przed oczami.