reklama

Otyłość w ciąży

Hmm... Nie wiem kiedy, ale pewnie pod koniec tego roku, bo oni dopiero fundamenty stawiają:] Siedzę teraz w kuchni z lapkiem i ewidentnie czuję, że coś mi śmierdzi, albo gdzieś gnije jakaś padlina na szafkach albo jakieś jedzenie, w zasadzie już pare dni temu to czułam, ale teraz trochę bardziej... To ja pozwiedzam trochę kuchnię:D
 
reklama
fasolka gdzieś we wcześniejszych postach pytałam się Ciebie czy jest możliwe, że ściągną Ci ten passer a się okaże, że wszystko się trzyma a dzieć wcale nie chce jeszcze wyjść ?

Eh no to dłuuugo jeszcze będą Wam tam hałasować ;| Masakraaa !!!
 
kuźwa a ja tych wymazów nie miałam wcale ;| a to czemu? wizyte mam dopiero 20, może wtedy mi coś tam zrobi...
T

Lolcia, trochę późno masz tą wizytę...:eek: Bo na wyniki tych wymazów czeka się minimum 7 dni, bo oni muszą sprawdzić, czy nie rosną na próbkach jakieś grzybki i inne świństwa. Poza tym dziwne, że lekarz nie dał Ci skierowania na ostatniej wizycie, te badania wykonuje się między 34 - 36 tc, są one wymagane na Izbie Przyjęć...

Mi babeczka 2 razy przecierała cewkę moczową patyczkiem do uszu, potem ze 3 razy przez wziernik gmerała czymś w pochwie, a na koniec pomerdała czymś w odbycie:-p

Też słyszałam o tym, że zgaga wróży bujną czuprynkę u noworodka, zobaczymy czy to się sprawdzi, bo mnie męczy okrutnie:crazy: To chyba najgorsze co mnie spotkało w ciąży. Teraz już nie jest tak źle, zgaga trochę odpuściła, bo pewnie mi się brzuch obniżył trochę i nie ma takiego ucisku żołądka. Ale wcześniej................masakra! Zjadłam 2,5 kg migdałów, to jedyny naturalny sposób na zgage, który przynosił ulgę, gryzę kilka sztuk na papkę i połykam w całości - i tak ze 2-3 razy i po zgadze. Ale ratowałam się też specyfikiem poleconym przez gina, "Alugastrin" się nazywa i jest w postaci miętowego mleczka - też od razu ulga :tak:
 
Hej:)
Ja to pierwsze słyszę o jakichś wymazach... no ładnie.
W pierwszej ciąży 8 lat temu nic takiego mi nie robili, a teraz jeszcze nic doktorek w tym temacie nie wspominał. A wizyta w poniedziałek i to pewnie ostatnia. Bo mój pan doktor nie robi często wizyt jak nic się nie dzieje.
Lena dziś kopie mamuśkę, że aż miło. Ostatnio ciągle daje mi popalić:)
A jeszcze tyle czasu do końca...
Z jednej strony już by mogła chcieć wyjść, ale jak sobie pomyślę, że do 32tyg brałam leki na podtrzymanie, to śmiem twierdzić, że teraz to ona w nosie ma wychodzenie:)
Miłego dnia dziewczynki.
 
fasolka gdzieś we wcześniejszych postach pytałam się Ciebie czy jest możliwe, że ściągną Ci ten passer a się okaże, że wszystko się trzyma a dzieć wcale nie chce jeszcze wyjść ?

Eh no to dłuuugo jeszcze będą Wam tam hałasować ;| Masakraaa !!!

Jest mozliwe ze młoda nie bedzie chciała wylezc od razu:eek:zdaza sie ze nawet do 40tyg mozna jeszcze chodzic po pesaze ale mnie tak moj lekarz i lekarze w szpitalu nastraszyli ze szyjka w masakrycznym stanie i lezec plackiem bo moze i pesar nie pomoze miałam go zakładanego w 19 tyg prawie trzy miesiace plackiem lezałam teraz od jakiegos czasu pozwalam sobie troche połazikowac:zawstydzona/y: ...wiec mysle ze jak sciagna to cos moze sie zaczac pozyjemy zobaczymy...

co do tych wymazow to ja miałam robione w 30-31 tyg ,a z tego co sie orjetuje jeszcze na nastepnej wizycie ma mi dac skierowanie na mocz i krew zeby miec ''swieze ' do szpitala..
 
Ale tu cisza. Chyba wszystkie albo wiją gniazdka, albo lulają maluszki:)
Ja dziś coś byle jak się czuję. Boli mnie znowu w kręgosłupie... w sumie to jakby skurcze, ale pewnie sobie wkręcam... młoda ciągle sprawdza wytrzymałość żeber, więc nic tylko leżeć wygodnie.
 
Hej:)
Ja to pierwsze słyszę o jakichś wymazach... no ładnie.
W pierwszej ciąży 8 lat temu nic takiego mi nie robili, a teraz jeszcze nic doktorek w tym temacie nie wspominał. A wizyta w poniedziałek i to pewnie ostatnia. Bo mój pan doktor nie robi często wizyt jak nic się nie dzieje.
Lena dziś kopie mamuśkę, że aż miło. Ostatnio ciągle daje mi popalić:)
A jeszcze tyle czasu do końca...
Z jednej strony już by mogła chcieć wyjść, ale jak sobie pomyślę, że do 32tyg brałam leki na podtrzymanie, to śmiem twierdzić, że teraz to ona w nosie ma wychodzenie:)
Miłego dnia dziewczynki.

Bardzo się cieszę, że jest jeszcze ktoś kto nie ma zrobionego tego wymazu ;D Aniu na którego września masz termin ?
 
Nie wiem czy nie za wcześnie, ale wyparzyłam już Jasiowego smoczka i buteleczkę którą też zamierzam wziąć do szpitala. Próbowałam też spakować torbę do szpitala, ale nie mogę tego wszystkiego pomieścić, a wcale nie mam dużo ;| najchętniej wzięłabym walizkę na kółkach, no ale gdzie ja ją schowam później :wściekła/y: a Wy już spakowane, w jedną torbę czy może w dwie (jedna dla siebie druga dla maluszka?)?
 
reklama
Spakowałam się w dwie torby, jedną dla siebie, drugą dla Zuzi. Smoczki też jej wyparzyłam w razie w gdyby potrzebowała w szpitalu. Butelki nie zabieram, chociaż tak sobie myślę ee, ale ja będę miała mleczko:D:D

Ja się zmieściłam do każdej z toreb:) Do Zuzki wzięłam nawet okrycie kąpielowe i kocyk, chociaż nie wiadomo czy będą mi potrzebne:D Osobno mam też rożek, nie mieści się do żadnej torby:D No i swoją torebkę. Nie za dużo tego??
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry