reklama

Otyłość w ciąży

Kłaczku ja teorię odchudzania niestety wstyd się przyznać ale znam... i jakoś nie mogę się dopilnować. Ja i tak już wzięłam się i zaczęłam jeść śniadania odkąd siedzę w domu. Wcześniej to szybko i do pracy...
A rower stacjonarny stoi i sie do mnie szyderczo uśmiecha:) chyba dziś go dosiądę.
 
reklama
My chyba wszystkie mamy imponującą wiedzę co do odchudzania ale wdrożyć to w życie to dopiero sztuka.
Ania mój rowerek tez stoi w sypialni i jest świetnym wieszakiem....na jednej rączce wiesza ciuchy mój maż a na drugiej ja, a poza tym to mam jeszcze steper który pokryty jest centymetrową warstwa kurzu w szafie i mam jeszcze ławeczkę do brzuszków na strychu , pewnie pająki mają świetne brzuszki:-D
 
A mnie dopadla depresyjka :(
Wkurza mnie fakt ze mam implant... tzn nie sam implant tylko to ze nie byla to moja decyzja w 100%. Ja sie wachalam przed jakimkolwiek zabezpieczneniem bo bardzo chce miec dziecko albo z drugiej strony martwie sie ze nie dam rady na studiach.... (a wiem ze dam) i tak wkolko.... wkoncu pogadalam z moja mama i ta mnie zjechala od gory do dolu ze jestem bezczelna , glupia i samolubna ze chce z niej babcie juz robic... wiec mam implant.....

eh pewnie niedlugo mi przejdzie wkoncu wielkanoc juz niedaleko... a noz widelec wyciagne na boze narodzenie....
 
Marcia, a wstyd! Na rowerku swietnie wiesza sie torebki - na ciuchy szkoda tak fajnego miejsca.
Pam, mysle ze dalas sie wmanipulowac. Ale to mozna wyciagnac w kazdej chwili? Kurcze, ja bym sie w chipa nie dala wkrecic - jakies tabsy, albo cos co mozna w kazdej chwili odstawic.
 
Klaczek - tak mozna wsomie w kazdej chwili wyciagnac.... ja nie moga brac tabsow ze wzgledu na moja watrobe i zoladek, zmieniali mi tyle razy ze chyba wiekszosc wyrobow juz zjadlam i nikgdy mi nie pasowaly raz nawet wysypki dostalam a przewaznie watroba bolala.... plastry uzywalam ale zawsze mi sie odklejaly i denerwowaly czesto.... dlatego ten implant.... eh.. glupia bylam... teraz to chyba do bozego narodzenia poczekam z wyjeciem....

Zastanwaiam sie czy moja depresyjka nie jest zwiazana z faktem ze za miesiac i kilka dni mijaja 4 lata od odejscia mojej coreczki....
 
Pam współczuje i przepraszam za nietaktowne pytanie i jak nie chcesz to nie odpowiadaj ale co sie stało z twoja córeczka jak rozumiem z suwaczka w 30tc?
tak w 30 tygodniu
Szczerze mowiac nikt nie wie.... serduszko przestalo bic.... bylam na skanie w 29tygodniu i wszystko bylo super a w 30 zaczal mnie bolec brzuch i dostalam skurczy okropnych i pojechalam do szpitala i powiedzieli ze serduszko juz nie boje... ilka razy sprawdzali... potem zabrali mala(za moja zgode) na post mortem i wykazalo tylko tyle ze zatrzymalo sie z niewiadomych przyczyn serduszko... a i ze miala niedorozwinieta jedna nerke...
 
reklama
Strasznie zaluje tego implanta.... gdybym worcila na plastry albo tabsy to bym mogla przestac brac... a tak? musze isc do lekarza i wstyd mi strasznie.... nie wiem co ze soba zrobic... bede sie musiala chyba wybrac do psychologa i pogadac bo jestem rozdarta strasznie...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry