Dawno tu nie zagladalam. Widze, ze nowe maluskie malenstwo sie w brzuszku pojawilo, a pozostale dzielnie rosna

ich mamy nieco tez

Do pewnego momentu bardzo staralam sie o moja wage, tzn monitoring co jem, ale znacznie bardziej elastycznie niz przed ciaza. Waga nawet wspolpracowala. Celem bylo plus 9kg. Juz o tym pisalam.
Teraz nieco inaczej, bo nie wzielam pod uwage jeszcze czynnika nabierania wody... Nie jakos nadmiernie, ale systematycznie po 32 tyg przybywa mnie po kilo czy nawet poltora. Opuchlizny nie widac, ale buzia bardziej papusna, a ostatnio troszke nogi - normalnie nie widac, ale czuje po butach. Takze waze sie nadal i zapisuje wage co tydzien, ale juz na nia nie zwracam uwagi, a jedynie przyjmuje do wiadomosci. Organizm szykuje sie jak na wojne! Nie wie, zenie musi, bo flaszki z woda sa i szpitalu i pare malych w przyszykowanej walizce.
Nadal staram sie chodzic na spacery. W tym tyg zauwazylam mocna zmiane w mojej sprawnosci. Chodze duuuzo wolniej, mecze sie szybko. Na basenie jest super, ale dziewczyny mnie nieco postraszyly infekcjami i troche sie boje na sam koniec ciazy, choc nigdy w zyciu na basenie nic nie zlapalam. Przedstawiano mi tez wizje, ze wody moga odejsc na basenie, ale to mnie jakosc nie przestraszylo

poki co synek nie wyglada, jakby sie gdzies wybieral, wiec pewnie jeszcze troche z brzuchem pochodze i mi to na reke, bo duzo innych spraw sie nawarstwilo i dobrze jest nimi sie zajac jeszcze przed narozinami malenstwa (np. W niedziele mielismy przeprowadzke i zyjemy na kartonach).
Pozdrawiam serdecznie i z utesknieniem czekam na normalny internet, bo teraz tylko przez sie komorkowa.