Jeśli chodzi o ubranka, to ja mam szczęście, że mam siostrzenicę 
. Praktycznie od urodzenia Martynki wydałam może 100zł na ciuchy - też chodzę do lumpków. A teraz znowu dostałam 3 worki ze spodniami, bluzami, dresami. Kupno kombinezonu też odpada, bo już czeka u babci. Za to buty będziemy musieli sami kupować - te po Majce są za ciasne. Martynka ma szerszą i grubszą nogę i nie wciśnie żadnych po kuzynce
. Koleżanka męża dała nam kozaczki z futerkiem, ale po drodze trzeba będzie coś kupić. Ja to mam też teraz inny problem - chociaż, to jeszcze trochę czasu, to zaczęły się pytania o prezenty na roczek i głowa już mi pęka od pomysłów - zostali mi jeszcze jedni dziadkowie
. Ale ten czas leci...

. Praktycznie od urodzenia Martynki wydałam może 100zł na ciuchy - też chodzę do lumpków. A teraz znowu dostałam 3 worki ze spodniami, bluzami, dresami. Kupno kombinezonu też odpada, bo już czeka u babci. Za to buty będziemy musieli sami kupować - te po Majce są za ciasne. Martynka ma szerszą i grubszą nogę i nie wciśnie żadnych po kuzynce
. Koleżanka męża dała nam kozaczki z futerkiem, ale po drodze trzeba będzie coś kupić. Ja to mam też teraz inny problem - chociaż, to jeszcze trochę czasu, to zaczęły się pytania o prezenty na roczek i głowa już mi pęka od pomysłów - zostali mi jeszcze jedni dziadkowie
. Ale ten czas leci...



:-) Rosnie Ci jak na drozdzach

