Oj ja też wieczorem jestem strasznie senna, to była jedyna przypadłość przy pierwszej ciaży, a teraz były jeszcze mdłości i nudności ale one na szczęście już przechodzą
Wczoraj już o 20stej padłam, tyle że do łóżka poszłam spać dopiero koło 22 z syniem, bo wczoraj drzemkę ucioł sobie dopiero o 16 i spał do 19, więc i tak myślałam że później zechce iść spać.
A teraz przeżywam koszmar bo mam robotników na głowie, wymyślam im obiady i kolacje. Z kolacją nie ma problemu, ale obiad muszę przygotować wcześniej bo oboje jesteśmy w pracy. I tak, wieczorem nie zawsze mam siłe stać przy garach, wieęć tak jak dziś wstaję koło 5, 6 rano żeby coś upichcić. Dobrze choć że Romuś czasem weźmie wolny dzień to im odgrzeje obiad.
Dosłownie kosmos, a na dodatek nie wiem co im już wymyślić, bo to musi być coś takiego co wcześniej przyżądze a potem tylko się odgrzeje.
Osłabia mnie to wszystko, bo przychodze do domu a tu pełno szklanek po kawie, brudne naczynia garki i tak w kółko. Najgorsze w tym jest to że oni robią pokoje na poddaszu, które nie są dla nas i praktycznie mówiąc to nie w moim interesie, ale cóż.
Sory, że się tak rozpisałam, ale nie mam komu się wyżalić, bo już mam tego dość, no i właśnie wieczorem jestem strasznie padnięta.