czesc dziewczynki,
dziekuje za szczere gratulacje, kochane jestescie :-)
a co u mnie? powiem krotko zdecydowalam sie karmic piersia i tylko piersia jak najdluzej wiec sobie mozecie wyobrazic co sie dzieje, przystawianie, ssanie, nawal i te sprawy, czuje sie jak dojna krowa bo teraz wokol tego moj swiat sie kreci, karmie na zadanie wiec mam cyckowe wiezienie, karmilam juz w sklepie, w urzedzie, w restauracji, w ambasadzie, u lekarza; pieluch jakos nie zmieniam w miejscach publicznych specjalnie bo moje dziecko jest malym brudaskiem i jakos jej ta musztarda francuska nie przeszkadza a jakze... no to tyle u mnie, spacerki pierwsze, polog i te rzeczy... czekam az sie tez przedluzajacy okresik zakonczy i szwy porozpuszczaja bo mojá alkowa stoi odlogiem a mi juz sie chce
co jeszcze... w szpitalu zarowno ja jak i malenstwo mielismy rewelacyjna opieke, moja ginka przy porodzie spisala sie na medal obeszlo sie bez ciagu prozniowego a bylo blisko...uwalilam sie ostro gazem rozweselajacym i zzo pomoglo mi przetrwac bole...
mam jeszcze 6kg do zrzucenia i 20cm w pasie do zgubienia, wciaz wygladam jak blogoslawiona
dziecie jest raczej spokoje, jak dac jej tyle cyckow ile zechce to w zasadzie jest cichutko, spi sobie w koszyku albo na torsie tatusia i nie daje w kosc...
mam zamiar kupic laktator i zestal butelka lub kubeczki i nauczyc mala z tego jesc, wtedy uwolnie sie od zaleznosci cyckowej i bede mogla w koncu zaliczyc fryzjera, dentyste i tymzepodobne...
to tyle z mojego zycia,...ksiazki, filmy...allkohole...inne uzywki i sprawy tzw kurturalne dla mnie jakby nie istnieja...moj swiat pachnie mlekiem i sikam wiec sory za przynudzanki juz koncze na dzis...
pozdrawiam was cieplo...zycze udanego dlugiego weekendu...niech te pare dni wolnych uplyna w spokoju i bez spraw co wam nie po drodze...
ahoj...dasz bor...hejdo...

:-)
a czy fajnie jest byc mama?

duzo pracy, poswiecen i duuuzo satysfakcji

tylko ´mezus robi sie zazdrosny, trzeba bedzie cos z tym zrobic
