To i ja się witam. Dziś już zdążyłam zjeść śniadanie, zawieźć m do pracy, Tuśkę do żłobka, a teraz piję herbatkę i wcinam migdałowe ciastko. Ale nie wiem czy "pycha", bo jeszcze nie miałam szansy ugryźć, tak wciągacie:-)
Mama Maksa, bidulek Maksiu. Tuśka miała dokładnie tak samo z katarem - smok nie pozwalał oddychać, a bez niego źle więc był cyc całeeee noce. Tylko Tuśce już przeszło po dwóch dniach i mam nadzieję, że tym razem nie wróci. A! i tak jesteś 10 cm wyższa ode mnie

Ja chyba też sobie kupię te spodenki. Tylko sprawdzę czy były inne kolory (jak znajdę posta w tym gąszczu, hiehie)
Dorota to z ninanią faktycznie nieciekawie. W ogóle to Cię podziwiam i dziewczyny, które pracują zmianowo, bo jak się ma stałe godziny to wszystko łatwo zaplanować raz a dobrze, a tak to strasznie dużo stresów, nerwów i zorganizować to wszystko - matko, PODZIWIAM!!!! Szukaj niani bez zobowiązań i żeby nie chorowała. Trzymam kciuki! Tuśka też terrorystka, ale czasami robię jak
Kaka - pozwalam się jej wyryczeć. Pół godziny jeszcze nie wytrzymała. Zazwyczaj po 5-10 minutach odpuszcza i uśmiech wraca od ucha do ucha
Kate zdrówka dla męża - oby mógł szybko skakać

A dla Mariki TAAAKIE uściski. Dobra córunia. A jak tam buźka? Jakieś polepszenie?
Czarna jakieś nowe autko na tapecie do oglądania?
Terminy są chyba wszędzie okrutne - Tuśka miała paskudny pępek po urodzeniu i skierowali nas do chirurga. Termin: 12 Październik
2009. To jest masakra. A prywatnie jakieś 600 eu. Na szczęście spirytus pomógł i już nie trzeba będzie nic robić.
Lilunia czyli nasze nawoływania do Macia pomogły troszkę

Udanych łowów sukienkowych!
Moli Ty to masz opisy Mikesza, boki zrywać




Przezornie odstawiam herbatę jak wczytuję się w Twoje posty. Ja się strasznie bałam zostawiać małą, a teraz jak Dorotka - uwielbiam jej minkę jak mnie widzi wracającą. No chyba, że sie rozpłacze, ale to też z radości. A ostatnio niestety przez zębuchy nienajszczęśliwsza z niej dziecina.
Aj@k nas chyba też czekają dwa zęby pod rząd. Cierpliwości.
Kaka podobne metody czasem stosuję. Wczoraj myślałam, że wymięknę tak wyła. I jedyny raz nic nie pomogło. Musiałam wsadzić w auto, żeby uśpić.
Malena blisko cholernie tej świńskiej grypy. Ale nie powinno się rozprzestrzenić za bardzo. W każdym razie uważajcie na siebie.
Patrycja chciałabym bardzo Ci podesłać wielką chmurę, ale jakieś niemobilne ostatnio - odganiam i sio! do nich wołam i mają mnie w d..ie. Dziś nieco ładniej.
Mój m uwielbia ciasto z rabarbarem. Pewnie wkrótce zacznie mi marudzić szeptem przy półce z warzywami
"a może ciasteczko byś zrobiła? proszę. hę?"
Magdziunia a to Cię wmanewrowali. U mnie wieje zawsze, wiecznie, dniem i nocą, latem i zimą. Brrrrr.
Czarna tego nie oglądałam, ale słyszałam, że kobitka która urodziła 8-raczki (z in vitro) będzie kolejny raz w ciąży z równie wielkim "narybkiem". Gdzieś słyszałam, że jej z in vitro wyszło właśnie tak dużo zarodków, a nie chciała ich niszczyć tylko urodzić każdo jedno, które będzie mogło się urodzić. To się nazywa ODWAGA. Wow.
Ja dziś jestem drugi raz bardzo kosmopolityczna - zabrałam laptopa ze sobą i siedzę w kawiarni i klikam czekając na koleżankę. Dziś parking jakiś normalny znalazłam i stres zniknął. Tylko gafę okrutną strzeliłam, bo zapomniałam zabrać ze sobą mleka dla Tuśki i będę musiała wcześniej po nią pojechać.
Ale mi się trafiło! Przynieśli mi talerz kanapek do spróbowania, która najlepsza i wypełnienia ankiety:-) To się nazywa fuks. Ach! Humorek mojego lubego był nie teges, bo to JA siedziałam na kompie i klikałam. Przegonił mnie spać, a potem sam siedział i gapił na jakieś programy

Faceci.... Ech....