Dziewczyny ona ma 19lat, taka kombinatorka. Najmlodsza rozpieszczona uwaza ze wszystko jej sie nalezy. Rodzice juz po 60, schorowani. Wiesz ona ma moze inne potrzeby, rodzice jej kieszonkowego zbytnio nie daja. Niby biedy nie ma. Ale ona wymaga bog wie co.
I jeszcze zazartowala do mnie, ze przyleci do mojego dziecka w pazdzierniku. Moj M wie ze po moim trupie. Zreszta on tez jej nie chce widziec!
I wiecej jeszcze czym mnie urazila?
Moj M ma corke z pierwszego zwiazku, podczas swiat wielkanocnych pierwszy raz sie z nia spotkalam, stresy i wogole. Bo pierwszy raz, moze nie zaakceptuje rozplacze sie i co? Chyba zapadla bym sie pod ziemie.
Jak zwykle z M kupilismy jej torbe ubranek, by przebrac bo matka nie dba i daje zwykle brudne w kapciach dziecko.
No i ja wybralam kilka ubranek na droge, jakies leginsy i sukienke. A jego siostra, wyrwala mi torbe ze ona sama wybierze bo ona od zawsze jezdzi po ALICJE z moim M.
A potem w Zoo jak bylismy, Ala mnie zaakceptowala, chodzila za raczke ze mna buzi mi dawala NA PIERWSZYM SPOTKANIU. Ona chodzila wpieniona. I co gorsze caly czas mi uwage zwracala. typu " wsadz ja do wozka, bo upadnie. Ala chodzic nie umie" A ja " no kur.. jak ma sie nauczyc chodzic skoro ciagle siedzi w wozku".
A ona tak mnie polubila. To bylo mile. Pod koniec spotkania, nie chciala isc do swojej matki, tylko odwrocila sie do mnie z rekoma do gory bym ja zabrala. Ah ale to juz inna historia.
Jego siostra gowniara probowala mi pokazac ze skoro nie mam dzieci, nie mam rodzenstwa ani stycznosci z dziecmi to nie mam pojecia jak dziecko ubrac czy z nim rozmawiac. I chciala m pokazac ze bede kiepska matka!!
W ciazy wiadomo hormony az sie poryczalam w kiblu kilka razy...