dawno nie pisalam,ale przychodze taka padnieta z pracy,ze tylko wegetuje na kanapie z czyms zimnym do picia i wiatrakiem za plecami - ale gorac!
brzuchol rosnie, maly tak sie rozpycha,ze powoli zaczyna to byc bolesne..ale ciesze sie z tego jak dzikus :-)
macie racje - ja osobiscie musze powiedziec ,ze malo co ufam nowym osobom, ciagle wydaje mi sie ze to nasza "kolezanka " w innym wcieleniu, szkoda bo wiele fajnych osob moze poczuc sie odepchnietym przez forum tylko dlatego,ze jakas trollica ma na naszym punkcie obsesje :/
no i musze sie pochwalic ,ze wreszcie zakupy ruszyly, oczywiscie zawsze jakies historie z tym - kupilismy wozek (uzywany) a na drgi dzien zadzwonil ktos z rodziny ze zalatwil nam wozeg gleboki i spacerowke (grrrrrrrrrrrrr), ale dostelimy mnostwo rzeczy juz i w zasadzie tylko lozeczko i materacyk mamy do kupienia, jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
wcinam jogurt, u mnie juz 20.30 , zaarz pewnie bede sie zbierac do polezenia/spania bo mam ranna zmiane i musze wstac 5.15
pozdrawiam!!!