reklama

Październik 2012

reklama
Majakk - połapiesz się szybko:-) my też czekamy na pierwszego dzieciaczka więc nie jesteś sama:-D tylko ja jak narazie nie martwię się porodem - ciągle mam nadzieję że u mnie to pójdzie łatwo jak kichnięcie (te które widziały "Jak urodzić..." wiedzą o co chodzi):-D:-D

Ja dziś do 16 w pracy ale od dziś do przyszłego piątku się oficjalnie urlopuje:-D M. wysłałam do pracy - wróci pewnie dopiero koło 6-7 rano....szczerze mówiąc już mam dość jego pracy w nocy ale gdzieś indziej nie zarobi tyle co teraz (a jeszcze napiwki są spore...) a to ważne będzie jak ja całkiem zrezygnuję z pracy --> ale pocieszam się tym że prawie napewno dostane na studiach stypendium rektora (+ dwa stypendia socjalne - M. i moje) więc jakoś sobie damy radę...
chyba tylko tym się martwię obecnie ale jak to mówią starzy ludzie "Bóg dał dziecko da i na dziecko" a z naszą determinacją musi się udać!!!

pomarudziłam już - ciekawe czy którejś będzie się chciało czytać tą moją epopeję:-D



Poród na razie mnie nie przeraża, moje motto "tyle kobiet dało rade, dlaczego ja miałabym nie dać"bardziej cały ciąg dalszy. Właściwie to my, bo czeka nas poród rodzinny :-) Co do kasy na pewno dacie radę, w tym powiedzeniu jest wiele na rzeczy. U nas dzidzia w postaci dwoch kreseczek pojawiła się gdy stawiałam pierwsze kroki w pracy za najniższą krajową, a wcześniej całkiem nieźle nam się wiodło. Teraz nagle...zostają nam pieniadze i tego to już mi nikt nie wyjaśni. Obniżyliśmy standard życia, 2 kredyty w tym jeden na 30 lat, także ja podzielam Twój entuzjazm. Jak widzę teraz ile par ma problem z zajściem dziękuję Opatrzności, reszta się ułoży, a determinacja to połowa sukcesu

śliwki! wiedziałam, że czegoś mi brakowało tego lata.


majakk absolutny zakaz! ja też dostałam zakaz od gina i byłam super dzielna z przestrzeganiem do momentu, aż wykryto u mojej Mani pielektazje w nerkach. no i lekarz mówi, że jest to nieprawidłowe, ale że najczęściej same się zmniejszają albo jeszcze w brzuchu, albo po porodzie, tylko, że trzeba obserwować. no i żebym się nie martwiła. ale wiecie wszystkie jak to łatwo "się nie martwić". efekt był taki, że spędziłam jeden wieczór nad googlem i byłam już przekonana, że moje dziecko ma zespół downa, bo wyczytałam, że to jeden ze słabych markerów. :no: wyłam 3 godziny. Luby się na mnie wściekł, że głupia jestem, bo przecież z Małą poza tymi nerkami wszystko ok, badaliśmy przezierność, jest przegroda nosowa, serduszko w normie, no ale ja wiedziałam lepiej. uspokoiłam się po paru dniach, ale ile mnie to kosztowało... :-( nigdy więcej google. oczywiście zgodnie z przewidywaniami lekarza pielektazje się zmniejszają.



wiem, wiem macie rację Dziewczyny można się nakręcić, wszystko będzie dobrze!ale rozumiem Twoje stresy- przecież wszystkie chcemy żeby nasze Maleństwa były zdrowe, na szczęście z tego co piszesz sytuacja ma się ku lepszemu. Trzymam kciuki
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Majakk nie pisze posta pod postem tylko edytuj bo tak mowi regulamin

ja czekam na badanie, lekarz na obchodzie zabral moja karte i bedzie mnie badal (z-ca ordybatora wiec sie ciesze)
 
Witam dziewczynki niedzielnie :-)

jutrzenka - gratuluję ostatniego zastrzyku, mam nadzieję, że badanie będzie dziś ok i jutro wyfruwasz do domku, wyśpisz się jak człowiek przynajmniej, choć bez nocnych szaleństw kulinarnych :-)

Agguga - witaj w cywilizacji, wiem co czujesz, bo niedawno byłam bez neta :-)

KarolaM - udanego odpoczynku, urlopuj się i odpoczywaj (pod moich pokus również ) :-)

Dziewczyny poradźcie mi cos na puchniecie ,ja dzis to ledwo palce zginam.Mój gin polecał mi Diosminex ale troche boje sie zazywac jednak jak tak dalej będzie to chyba spróbuje...:((

nikamo - ja baaaaardzo dużo pije, naprawdę, ładuję szklankę co 30-40 minut, a jak opuchlizna jest duża, to jeden posiłek (najlepiej śniadanko) robię tylko białkowy (np. serek ziarnisty - albo twarożek bez chleba, owoców, warzyw itp. może być mięsko, ale też samo), tak, żeby ok 3 godzinki wytrwać na tym białku i płynach zanim włączysz resztę do jedzenia , wtedy trochę oczyszcza z wody :-)


a ja dzisiaj znowu się nie wyspałam, tym razem o 2 .20 usłyszałam naprawdę głośny krzyk "z żółtym serem" - poszłam do córeczki, która jak się okazało przez sen zamawiała śniadanie - aż mi się śmiać zachciało, ale do 5.00 nad ranem nocka w plecy, a o 7.00 jak byłam prawie martwa, to przyszłą się poprzytulać :-) no i co było robić, zreanimowałam się, wykąpałam, nawet zabawiłam się z lusterkiem, bo jutro wizyta i tak jakoś trwam, byle do nocy :-) , bo dziś mamy gości

ja jak na razie nie odczuwam raczej czkawki u Michałka, pamiętam, że Majka miała bardzo często, zaczęły mi się twardnienia brzucha, ale tak raz na dzień, więc spoko (grunt , że jutro wizyta :-) ), ale wczoraj si e przestraszyłam, bo poczułam takie gwałtowne "łopotanie" i pomyślałam, że Misiowi coś się dzieje, ale wszystko dziś ok - macie czasem takie chaotyczne łopotanie w brzuszku?, takie drganie i falowanie bez ładu i składu ?
 
Witam w niedzielę
Jutrzenka to oby to był ostatni dzień w szpitalu
Sonka ja mam bardzo często takie łupotanie ,prawie codziennie brzuch faluje
Miłej niedzieli wszystkim życzę
 
Dzień doberek :)

No ja dziś wyspałam się za wszystkie czasy ,wstałam o 9 jak nigdy . Jednak cała noc chodziłam do kibelka chyba z 15 razy.

Jutrzenka,Anć --super że się spotkacie !!

Sonka
mam to samo czasem mam takie nagłe i szybkie łopotanie w brzuchu ,zastanawiam się zawsze co malutka wtedy dobi że ruchy są takie chaotyczne.

Azorek własnie co z Tobą ? Jak z praca męza?


Zycze udaneeeej niedzieli!
 
reklama
majakk absolutny zakaz! ja też dostałam zakaz od gina i byłam super dzielna z przestrzeganiem do momentu, aż wykryto u mojej Mani pielektazje w nerkach.
że spędziłam jeden wieczór nad googlem

wyłam 3 godziny.
a zastrzyk od Hygienistki chcesz?
mam nadzieję że już nie szukasz nic w necie oprócz fajnych przepisów na jedzonko...
bo zdołować się idzie naprawdę..


do kolezanki z sali przyszla siostra z pizza, robiona przez tej dziewczyny z sali meza ktory jest rodowitym Włochem
Do sniadania jest Inka z mlekiem jak ktos chce zamiast herbaty i musze przyznac ze jest niezła :tak:

mnie również zawsze w szpitalu kawa INKA albo kakao smakowało.. nie wiem dlaczego..

a oryginalna włoska pizza jest naprawdę niezła..
u nas przyjęło się polewanie pizzy ketchupem lub sosami a tam jest to profanacja.. jedyny sos to pomidorowy na spodzie ciasta..

u mnie własnie dzisiaj będzie pizza ale kupna z lokalu chłopaki sobie zażyczyli..

ja natomiast wstałam z kompletnie zatkanym nosem z prawej strony i bóle głowy, tak chwaliłam że chłodniej się zrobiło i ten chłodek z otwartego okna mnie załatwił.. buuu

a co się dzieje z azorkiem?

miłego dnia kochane..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry