ja juz jestem po wizycie
na wstępie po przeprowadzonym szybkim wywiadzie powiedział że od tego zemdlenia i ciepłej kąpieli na pewno dzidzi nic nie jest i organizm kobiety tak jest skonstruowany że płód jest chroniony i że wcale nie jest tak łatwo poronić jakby się wydawało i że najgorsze jest takie wkręcanie przez wszystkich dookoła. Mam wyluzowac, cieszyc sie ciążą i ze wszystko jest dobrze a na dowód zaraz pokaże mi bijące serce na usg.
Kazał się położyć na kozetce i mialam juz usg przez brzuch a nie dopochwowo i tu nagle juz nie było hihi tylko spoważniał. No ja sie przerazilam bo nie wiedzialam czy zpoważnial bo sie skapnął że tak dwa ludziki że poważny bo jednak jest cos źle. Pytam sie czy serce bije. Powiedział że tak, no to ja ufff bo to znaczy ze wpatruje sie w bliźniaki. Kurczaczki są większe niz ostatnio, widac ze sie chyab drugi przemiescil bo teraz jak byk są dwa na raz widoczne, jeden z lewej, drugi z prawej. Serca biją jak dzwon.
Szkoda mi troche go bo nei ma jakiegos super sprzętu w domu i on powiedział że nawet nie próbuje sprawdzać ile jest owodni bo nei zobaczy, no a ja juz wiem że są dwie bo móg gin wyłapał błonke dzielącą ich. Kurcze korciło mnie żeby mu to powiedziec, ale grałam zaskoczenie do samego końca.
No najważniejsze że wszystko jest dobrze i serduszka boja, maluchy rosną. Nie robił zdjęcia.