witam się i ja
widzę, że bardzo chaotycznie napisałam, co u mnie - miałam tylko pół godziny na kompa, bo więcej nie daję rady, a że mega posta mi wcięło,to już polecialam po łebkach

ja w szpitalu mam nogi na wyciągu, plecy w takich niby łupkach, żeby nie bolały

ale dziś mi obiecali, że mnie zdejmą, żeby sprawdzić, jak zachowuje się
szyjka - lekarz mówi, że wygląda na mocną
jak się uda, to od jutra będę leżeć normalnie
szew mi musieli zdjąć, bo szyjka tak niesymetrycznie się skróciła - z jednej strony całkowicie, z drugiej na 1,5cm i szew mi wchodził do środka, więc żeby nie było infekcji, to go zdjęli i dlatego muszę wisieć
nic mnie nie boli, nie krwawię, więc szansa na poprawę jest
Sandy - no, to ładny dzidziuś 4-kilo - jest co nosić i to już nie takie maleństwo
ja urodziłam Lilę 4440g i nawet A. nie bał się jej kąpać i ubierać
a w kwestii porodów,
to teraz lekarz przy wywiadzie od razu chciał mi wpisać, że preferowana cesarka, bo pierwsze dziecko duże się urodziło - a ja cesarki nie chcę, jeśli nie będę musiała
pierwszy poród załatwiłam w 15 minut i nie boję się, ale jak będzie trzeba, to trudno, może być cesarka, aby tylko dziecko było
będę się powoli wdrażać w wątek, to nadrobię i może włączę się w tematy
na razie nawet nie zrobiłam suwaczka, ale zaczynam o tym mysleć