Charlene: Brawo dla Zu..Mała Zdolniacha
Aleksiel: Krzyś od 3 miesiąca śpi w swoim pokoju

Bardzo sobie to chwalę...Śpimy przy otwartych drzwiach i u nas w sypialni i u Krzysia, więc jak zapłacze to spokojnie wszystko słyszę a nie budzą mnie jego westchnienia, zmienianie pozycji, a tak było jak spał z nami w sypialni

A ponieważ śpię strasznie czujnie, to każda pierdółka wybudzała mnie niepotrzebnie ze snu. Do tego mamy nianię elektroniczną...i o ile z funkcji dźwiękowej korzystamy tylko jak urzędujemy w kuchni, są goście i drzwi są pozamykane lub oglądamy telewizję ( w nocy mi nie potrzebna

) tak dzięki monitorowi oddechu jestem jakoś spokojniejsza, że jakby coś, to zacznie alarmować
Carla: U nas póki co, 6 zębów na stanie

Ale strasznie przed zaśnięciem głównie, pakuje paluchy do buzi, gryzie i się denerwuje...pewnie coś kolejnego wyłazi...Krzyś ma dwie jedynki i dwie dwójki na górze + dwie jedynki na dole...a jakie ma Tomek??
No i współczuję nocy...8 razy! Szok...myślisz, że to przez te zęby?? Czy ogólnie się często budzi?
Pytam, bo Krzyś też się zrobił nocny marek...do 6 miesiąca życia przesypiał całe noce...potem zaczął się budzić raz, tak ok. 4 rano na cyca...potem dwa razy...a teraz to już nie ma reguły...jest noc, że obudzi się tylko dwa razy, a są i takie, że budzi się co 1,5 godziny...wrr...nie wiem o co chodzi. Na początku rozumiałam, że pewnie głodny, bo rośnie, rusza się i więcej spala, to i więcej potrzebuje...ale teraz to nie chce mi się wierzyć, że co dwie godziny jest głodny, zwłaszcza, że wody się napić nie chce...Chyba się Maluch wycwanił, że fajnie jest, jak się przebudzę zasnąć przy maminym cycu

Myślę co tu zaradzić, zwłaszcza, ze od listopada wracam do pracy i pasowałoby się choć trochę wysypiać...macie jakieś pomysły???
A co do wagi, to Krzychu też z tych lżejszych

3 lipca ważył 8200 kg...ale od ponad miesiąca pięknie zjada mamine obiadki, więc czuję, że trochę nabrał ciałka...no przynajmniej nie jest taki, taki...wiotki...ale też cały czas się rusza, ciągle gdzieś pędzi na tych swoich czterech "łapkach", więc pewnie szału kilogramowego na wtorkowej wizycie nie będzie
