Takhisis uwierz mi, że z tym śluzem to normalna sprawa - na mnie wrażenia nie robi, bo ja w ogóle od lat piętnastu nie rozstaję się z wkładką na codzień. A w ciązy jest go więcej głównie dlatego, że ma on chronić to, co najcenniejsze - przed bakteriami i innymi niepożądanymi; właśnie - Tobie wyszła przecież infekcja? To może stąd masz więcej tego śluzu - ale to dobrze, bo znaczy, że organizm broni swojego skarbu.
Rajani mam nadzieję, że masz już spokój; super, że taka fajna lekarka Ci się trafiła. A co do Twojego pana, to brak mi słów

A myślałam, że mój to przypadek beznadziejny, ale nie - nawet w najgorszych momentach nie okazywał się takim du... Myślisz, że on jeszcze może zmądrzeć? Ja na moim nie postawiłam kreski, kiedy robili to wszyscy wokół i teraz zbieram tego (pozytywne) plony...
Na smoka Dratewkę naślij ;-)
Starych dziadyg też nie lubię - wpychają się w kolejki, zawsze mają COŚ do powiedzenia (wkurzają mnie takie stare wiedźmy, co mi nie tylko do dziecka zagadują - np. w sklepie - ale jeszcze zaraz łapska pchają

a ja wiem co ona tam wcześniej macała??). Oczywiście nie ogólnikuję, ale się takie egzemplarze zdarzają i tych nie lubię.
aniula pewnie się okaże, że już wcześniej przechodziłaś toxo. Będzie dobrze.
Landrynka Ty lepiej się nie przemęczaj, jak tak się kończą proste prace; ja ostatnio odkryłam, że od chodzenia w niewyprasowanych rzeczach (zanim się M nad tą rosnącą i zarazem malejącą stertą) nikt nie umiera

A tak na serio, to współczuję, że musisz leżeć - no ale czego się nie robi dla naszych skarbów...
bosmanka ja śledzone przez siebie tematy mam w zakładkach - i zawsze uaktualniam po doczytaniu/odpisaniu, więc następnym razem ląduję na "ostatnim" (moim) poście. I tylko od święta zaglądam na stronę "główną" forum, gdzie się podświetlają tematy z nowymi postami - nie ogarniam tego
die ja miałam tak z porządkami na święta - powiedzmy, że nie wszystko świeciło, jak szczere złoto ;-) Szkoda, że na brokat nie wpadłam

A oczka to ja też robię - a właściwie to nawet nie; zwyczajnie pozwalam sobie trochę posapać, postękać i M też pomaga przy wszystkim, jak tylko może ;-)
Ale za porządki w szafie to się akurat lepiej nie biorę - i tak nie będę miała serca pozbyć się tych wszystkich rzeczy, które kiedyś przecież będą mi pasować
koreczek olej babsztyla (albo w myślach sprzedaj jej parę sierpowych ;-)); też to kiedyś przerabiałam: robota non stop, inne co chwilę wolne na to, na tamto, a jak ja chciałam w końcu jeden wolny weekend (bo w weekendy się pracowało przez okrągły rok), to pretensje - oczywiście od tych, co co chwilę miały wolne. Dawne dzieje.
A ja pożałowałam tej dzisiejszej pizzy, choć możliwe, że winny był czosnek, który dodałam do sosu ( w pierwszej ciązy nie tolerowałam absolutnie!) - męczy mnie jeszcze do teraz. Bleeee! Dlatego tylko pryszniczek i łóżeczko....
Do jutra :-)