No proszę, proszę - kolejne szczęścia z nami :-) Ależ się cieszę
Carla ja Ci powiem, że Rafał śpi z nami głównie przez moje wygodnictwo; jak go karmiłam (a do zajścia w tę ciążę nie znał mieszanek, tylko cyc only), to nie chciało mi się wstawać i go odkładać; często zasypiałam, zanim on skończył jeść. A potem już trochę żal mi było go odkładać (M też marudził, że nie będzie umiał spać z dzieckiem, że absolutnie i td ale teraz też nie ma z tym najmniejszych problemów i często chłopaki śpią przyklejone do siebie ;-)) - nawet teraz mam mieszane uczucia i tak pusto mi jakoś bez niego....
No bo właśnie teraz śpi w swoim łóżeczku - zasnął błyskawicznie, poskarżył się tylko chwilkę. Podejrzewam, że to spora zasługa tego, że nie spał dzisiaj w ciągu dnia, za to wybiegał się solidnie na podwórku z pradziadkiem - prawie 3 godziny.
No i nie zdziwię się, jak w nocy i tak wyląduje koło mnie - tyle że na tapczanie to nam za wygodnie pewnie nie będzie....
M mi dziś powiedział, że brzuch mi opadł. Hmmmm... Już wczoraj w zasadzie coś o tym przebąkiwał, ale jakoś go nie słuchałam. Ale też prawda, że od wczoraj przestało mnie boleć biodro i mogę normalnie chodzić (podejrzewaliśmy z lekarzem, że przyczyną tego może być ucisk dziecka na jakiś nerw).
Mam tylko nadzieję, że wynik z gbs zdążę odebrać - jutro rano jadę robić badania, to zapytam czy już jest; umówiłam się z położną, że wpisze mi wynik w kartę poza wizytą u lekarza, bo ta dopiero za 2 tygodnie, a poważnie podejrzewam, że mogę nie dotrwać, choć nie mam nic przeciwko, żeby jednak ta wizyta się odbyła.