reklama

Październik 2014

rjoanka: potwierdzam,nie czuje się. Po prostu się zaczyna i już.U mnie tylko tydzień wcześniej miałam przepowiadające o tej samej godzinie co poród. Teraz też liczę na to, że przepowiadające wskażą mi godzinę rozpoczęcia porodu :-D
 
reklama
Izabella - to z pewnością chłopak da radę, ale kciuki zaciskamy jeszcze chociaż za te 2 tygodnie:tak:. A co tak długo Cię tam trzymali?


wawka - byłam u diabetologa, ale nie mam glukometru. Zmieniłam nieco swoją dietę. Chlebek dla cukrzyków (teraz mam Pro Body), owsianeczki, płatki kukurydziane, granola odstawiłam, bułki cieniuśko z niedosładzanym dżemem (100% z owoców Łowicz), owoce w minimalnej ilości, na obiad zupki z mięsem, no i dwa razy dziennie kanapki z wędliną, sałatą i jakimś warzywkiem.


rjoanka - potwierdzam. ja dzień przed czułam się bardzo dobrze, do 23 czytałam książkę, a o 2 odeszły wody:-D
 
Pscolka bo mój giną strasznie zapobiegliwy i wolał mnie przetrzymać do 34 tygodnia. Teraz mówi że nie ma wpływu kiedy urodze. Moja szyjka wiotka ale długa. A rozwarcie minimalne na niepełny palec.
 
Słodkie dziewczyny, nie mam doswiadczenia z cukrzuca, ale spędzam dużo czasu na blogach kulinarnych. Na jednym z nich, prowadzonym przez dietetyczke, zaczął sie cykl o cukrzycy i dziewczyna zamieszcza przykładowe jadlospisy, wszystko już poprzeliczane. Nie mówię żeby sie takiego planu sztywno trzymać, ale może Was natchnie, zainspiruje i znajdziecie jakieś pomysły na to co jeszcze bezpiecznie mozecie zjeść. Blog nazywa sie quchenne inspiracje.
 
Izabella - no to super, że wracasz ze szpitala w dwupaku :)

Dorota - ojoj, co to za wyrywanie się przed szereg? Jeszcze potrzymaj maleństwo w brzuszku :)

Martina - też dzisiaj ledwo szuralam nogami....

Nie wiem czy to jest dobra promocja: w Realu Pampersy 1 Premium Care 78 szt za 43 zł. Kupiłam paczkę :)
 
Rojanka - u mnie to troche trwalo. W środę zaczęły mi sie skurcze co 10 minut. I tak przez dwa dni, w piatek zaczelybyc czestrze a urodzilam w sobote rano. Pewnie w Polsce daliby mi oksytocyne u poszloby szybciej. Wiec mysle, ze wszytsko zalezy od kobiety i jej fizjologii

Eeee jak czytam jak bylo u Was to prosze tak szybko tym razem :P
 
Ale narobilyscie mi smaku z tym budyniem, psikus mam tylko galaretki :/ wczoraj sie namachalem kopytek na pare dni z sosikiem z pieczarek a pozniej umieralam reszte dnia. Glupia ja. Brzuch mi sie tak stawial dopiero pozniej pomyslalam co narobilam. Mam glupie pyt jak ten czop odchodzi po kawalku to jak to rozpoznac nie mylac tego ze sluzem?

Może się przyda na zapas jak komuś się budyń zamarzy a nie będzie miał z torebki. Ja zawsze robię sama:

• 500ml mleka
• pół szklanki cukru ewentualnie co innego na co masz ochotę np. kakao, cukier waniliowy, zmiksowane owoce
• żółtko jeśli sam cukier dodajesz
• 3 łyżki mąki ziemniaczanej i 3 pszennej

Odlewamy 1/3 szklanki mleka. Do reszty mleka dodajemy żółtko i cukier albo co innego (można prawie wszystko, ja lubię banany, jagody albo maliny) i gotujemy (ale tak żeby nie wykipiało). Do 1/3 szklanki zimnego mleka dodajemy mąkę ziemniaczaną i pszenną. Jak mleko w garnku zaczyna kipić odstawiamy i dodajemy mleko ze szklanki energicznie mieszając. Studzimy.

SMACZNEGO!!!

A jak dodacie ten budyń zimny do 3/4 kostki zmiksowanego masła i zmiksujecie dokładnie to jest fajna masa budyniowa do ciast!!!

Katinka- a Ciebie podziwiam... Ze wytrzymujesz... A z drugiej strony to pieprznelabym tym wszystkim, jak sie nie podoba to niech sam robi albo spada!!

Korci mnie żeby narobić pierogów ruskich i zamrozić... Ale ja lewa w tym jestem... Ciasto zawsze mi twarde wychodzi... MusZe babcie poprosić o pomoc jak wyzdrowieje:) porobie porcje pó 25szt i bedzie na czarna godzine- bo jakieś pulpety czy cos to jakoś mnie nie kręci, nie wiem nawet jak

Garmelka czasem to ja mam naprawdę dość ale zaciskami zęby a w myślach tylko jedno aby się wyniósł. Cały czas liczę na to że się zmieni.

Co do pierogów to babcia mi mówiła że nigdy w życiu całego jajka do ciasta bo białko powoduje twardnięcie - że ciato jest takie gumowate. Dodaje się tylko żółtko aby ciasto miało ładny kolorek.

Jak mój wrócił do domu to znowu usłyszałam sorry no i że myślał po tym wczorajszym że focha zarzucę i nic nie będę robić. Zdziwił się bo miałam sufit pomalowany i drugi raz wszystkie ściany w salonie i sypialni. Nigdy nie zrozumie facetów, nawet nie był zły że obiadu nie ma tylko wczorajsze udka zostały. Pomalował sufit drugi raz. Posprzataliśmy razem wszystko. Jutro meble, dużo ich więc jak nie wyrobimy to reszta w niedzielę albo w poniedziałek. Koniec remontu, narazie ha ha ha. Sprzątania troszkę w całym mieszkaniu, no i trzeba pozwozić resztę rzeczy.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Nienawidze swojej teściowej.Co za podłe babsko.Wie,ze mam z mężem umowe,ze raczej nie będzie juz pił do porodu żeby być w gotowości jak trzeba będzie jechać do szpitala i na złośc mu dziś jakiś bimberek wtykała. Najpierw,że na spróbowanie,wiec mówie -ok,jeden kieliszek zdaży odespać,ale tesciowa co? To po jeszcze jednym. Ja juz wkur... I mówie,ze lepiej nie.Wiec jeszcze dwa mu wcisneła,wjezdzajac na niego,ze do czego to doszło,ze musi syna prosic zeby sie z nia napił i na mnie ironiczna mina.A maz oczywiscie posłuszny mamusi,a mnie krew zalewa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry