reklama

Październik 2014

reklama
marrika mam ten sam problem. Mały od jakiegoś tygodnia przestawił się na jedzenie co 2 godziny (wcześniej było co 2,5-3). W dzień to jeszcze jakoś można ogarnąć ale w nocy to jest masakra! Obudzi się, zje, potem zanim mu się odbije, zanim zaśnie to mija godzina. Wtedy ja się kładę a za godzinę mam znowu pobudkę bo już mijają 2 godz i on znów jest głodny... Zastanawiamy się czy właśnie nie dawać mu na noc mm żeby choć te 3 godz spał. Z drugiej strony sama mam dużo pokarmu i myślę że mogłabym spokojnie odciągnąć i dać mu wieczorem dodatkową butlę z moim mlekiem. Tyle tylko że laktacja już mi się fajnie unormowała i od kilku dni wcale nie musiałam odciągać a jak teraz znowu zacznę to znów będę kilka razy dziennie wisieć na laktatorze.... Echhh sama już nie wiem jak to ugryźć :-( Chyba muszę poprosić o radę jakąś położną laktacyjną.

A wczorajsza noc to w ogóle był hardkor. Mały nie chciał spać do 2 godziny, coś mu się ulewało i zwracało jak nigdy przedtem. Raz aż go tak cofnęło że zalało mu całe usta i nos i zaczął się dusić! Dobrze że akurat coś mnie tchnęło żeby pozaglądać do niego do łóżeczka... Podchodzę, patrzę a ten aż się dźwiga sam i cały siny i nie oddycha! Myślałam że momentalnie na zawał zejdę. Ale jakoś go szybko przechyliliśmy, poklepaliśmy po pleckach i złapał oddech. Nie chcę nawet myśleć co by było gdybym tam akurat nie podeszła :no: A był już godzinę po jedzeniu i wcześniej odbiło mu się setki razy...

garmelka nie dziwię się że chciałabyś już rozwiązanie :happy2: mnie się teraz wydaje że ta moja ciąża to było tak dawno dawno temu. Może dlatego że tak wiele się zmieniło od tamtego czasu

Domka trzymam mocno kciuki! dawaj znać
 
Tez myśle ze lepiej naturalnie ale dziewczyny... Tak mnie napier.... W płacach ze chodzę jak paralityk:(
Mam jakis kryzys dzisiaj :( nie mogłam do domu dzisiaj wejść po schodach :(

Dasz radę, trzymaj się. Ja tak mam już od 25 września jak wylądowałam na porodówce. Mój świruje a ja beczę co chwilę. Ginek stwierdził że wszystko jest ok i jak samo nie ruszy to w czwartek na wywołanie jak znacznę 42 tydzień. Jeszcze we wtorek kontrol u innej pani (fajna i zajmowała się mną jak wylądowałam w lutym w szpitalu i teraz jak miałam niby rodzić) i może ona mnie weźmie już na oddział.

Ja psychicznie wysiadam, już chcę być po.

A to my dzisiaj:
 

Załączniki

  • 1413140867695.jpg
    1413140867695.jpg
    18,1 KB · Wyświetleń: 92
  • 1413140895022.jpg
    1413140895022.jpg
    18 KB · Wyświetleń: 106
Ostatnia edycja:
Hej, melduje ze was nadgonilam i będę już na bieżąco, choć pewnie głównie w nocy. Nie wiem co kobiety kiedyś robily w czasie nocnych karmien jak nie było komorek z internetem....

Czy wasze ssaki też tak długo cycują? Bo moja potrafi i 1,5 godziny i przez większość tego czasu jest aktywna i ssie.

Mam nadzieję, ze już żadnej z Was nie spotka wywoływanie, to na prwde kiepska sprawa. I nie chodzi tylko o ból.
 
Garmelka ja mialam juz 2 cm rozwarcia i miekka szyjke wiec prawie nie bolalo. Masaz mialam dokladnie w dniu wyznaczonym jak termin porodu, czyli w 40 tygodniu. Mowila mi polozna ze czasami jak nie ma rozwarcia to dziewczyny strasznie cierpia jak pisze Mizzah. Wtedy dajesz kciuki pod dupke jak do usg dopochwowego i sie stara dostac dwoma palcami zeby odziloc worek plodowy od macicy. Mimo tego bolu, mysle ze warto sprobowac. Tylko potem sie krwawi i czuje dziwnie, no i lepiej zeby chodzic, chodzic i chodzic. A w ogole Ty masz juz jakies rozwarcie? Mnie cholernie bolalo jak juz mialam rozwarcie na 9 cm, wlozyla lape i tam krecila zeby mala sie przesunela. A juz nie powiem jak to jest jak wkladaja dwie rece i staraja sie przekrecic dzidzie. Zreszta opisze Wam moj porod ale tak juz w listopadzie jak wszystkie urodza :) Katlinka dacie rade! Juz niedlugo:)
 
reklama
Witajcie dziewczynki, nie piszę ostatnio bo...nie mam czasu. Od kiedy mała skończyła 1,5 tygodnia musiałam ją wszędzie ze sobą zabierać bo starszą córę wożę do szkoły, mąż za granicą, nam się mieszkanie remontuje no i jakoś zakupy muszę robić. Ale trafił mi się kolejny rewelacyjny egzemplarz:-) Basia w nocy wstaje raz albo dwa, w dzień też je co 4-5 godzin i w sumie tylko je i śpi. Nie muszę jej nosić i huśtać:) A jem wszystko oprócz pomarańczy i orzechów. Jedyny problem jaki mamy od wczoraj to kipa (boo starsza córa ma od jakiegoś czasu no i mała też załapała), nawet byłam dzisiaj u pediatry żeby skontrolować sytuację ale to na szczęście tylko kipa i już ogarniamy temat:) Nawet byłam wczoraj na ślubie i weselu od 15 do 23 :) Sciągnełam wcześniej pokarm i mała wyduldała bez problemu z butli 3 opakowania pokarmu;-)

Widzę że jeszcze trochę nas sie nie rozpakowało:) Mnie moja ciąża wydaje się jakimś takim już odległym tematem a tak naprawdę to jeszcze nie powinnam urodzić...:baffled: Jak najkrótszych porodów Wam życzę !!!! I bezproblemowych dzieciaczków:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry