Chodzi o ucisk nie na żyłę, a tętnicę szyjną i tu właśnie chodzi o dzieci podnoszące już główkę, bo ten ucisk jest przy podnoszeniu główki.
Piszę na raty, bo mały mi się zrobił aktywny, ja padam, bo coraz gorzej się czuję. Jak wczoraj miałam temp. 35,5-36,0 (często przy przeziębieniu najpierw troszkę mi spada), tak teraz 37 i niby to temp. ok, ale dla mnie to skok o 1,5 stopnia od wczoraj i odczuwam to. Zatoki, gardło na raz :/ A mąż sobie śpi w drugim pokoju, bo przecież on się musi wyspać. Nie jest ważne, że mogę małego zarazić, a w piątek szczepienie (już raz odraczane).
Swoją drogą zła jestem na siebie, bo mamy ten monitor oddechu, a ja znowu usnelam z małym :/ Nastawiam budzik na za ok. 20 minut (by mały złapał głębszy sen i nie rozbudził się przy przenoszeniu) i tak się czuję, że go nie słyszę :/ a pewno drynda pół godziny.
I kupalka poszła, więc idę na drugie przebieranie.
Edycja:
Już półtorej godziny nam zleciało.
_______
I znowu kupalcia. Ulanie z koniecznością zmiany ubranka było. Do kompletu brakuje sikniecia na przewijaku i ponownej zmiany ciuszków, ale wszystko przed nami
